W jednym z najciekawszych spotkań 33. serii gier niemieckiej Bundesligi Bayer Leverkusen podejmował na własnym boisku Hannover 96. Gospodarze zwyciężyli po bramce Stefana Kiesslinga i jeśli wygrają ostatnie spotkanie w sezonie, zagwarantują sobie bezpośredni awans do Ligi Europy.
Walka o europejskie puchary w Bundeslidze jest niesamowita. W rywalizacji o Ligę Europy liczy się kilka naprawdę mocnych zespołów, przez co lokaty w tabeli poszczególnych drużyn zmieniają się jak w kalejdoskopie. W przedostatniej rundzie gier do Leverkusen przyjechał Hannover. Miejscowy Bayer jest już praktycznie pewny udziału w eliminacjach do Ligi Europy, ale wciąż w zasięgu jest miejsce gwarantujące bezpośredni awans. Z kolei podopieczni Slomki potrzebowali wygranej, by utrzymać przewagę trzech oczek nad ósmym Werderem. Obie strony miały o co grać. Liga Europy to przede wszystkim ogromny prestiż, ale również olbrzymi zastrzyk gotówki.
Lepiej w mecz weszli gospodarze. To Bayer miał inicjatywę i dyktował warunki. „Aptekarze” doskonale zdawali sobie sprawę, że w przypadku zwycięstwa mogliby być już praktycznie pewni gry na europejskich salonach w przyszłym sezonie. Już w 7. minucie dobrą sytuację miał Andre Schürrle, ale nie trafił nawet w światło bramki. Chwilę później Bayer miał jeszcze rzut rożny, lecz nic z niego nie wynikło. Około kwadransa gry Tobiaz Welz zmuszony był przerwać na moment zawody, ponieważ urazu doznał Pinto. Na szczęście pomocnik szybko się pozbierał i piłka znów była w grze. Wciąż lepiej wyglądała drużyna z Leverkusen. Bardzo aktywny był Schürrle, lecz nie przekładało się to na dorobek bramkowy jego zespołu.
Po pół godzinie gry w końcu przebudził się Hannover. Do sytuacji strzeleckiej doszedł Ya Konan, ale chybił w bardzo dobrej sytuacji. Chwilę później arbiter pokazał pierwszą żółtą kartkę, otrzymał ją Reinartz, który w ten sposób uratował swój zespół przed groźnym atakiem gości. Końcówka pierwszej połowy zdecydowanie należała do przyjezdnych. Hannover całe swoje siły rzucił do ofensywy, chociaż było na to chyba trochę za późno. Z ataków podopiecznych Slomki arbiter zanotował jedynie kilka ofsajdów, a na trybunach dało się słyszeć jęk zawodu po niecelnym strzale Pinto. Przed przerwą nie działo się zbyt wiele i trenerzy obu zespołów musieli porozmawiać ze swoimi zawodnikami, by zmienić obraz spotkania.
Po zmianie stron pierwsi zaatakowali goście. W 50. minucie po raz kolejny dał o sobie znać Ya Konan, ale podobnie jak przed przerwą jego celownik był rozregulowany. Napastnik nie był w stanie trafić chociażby w światło bramki. Około godziny gry obaj szkoleniowcy zdecydowali się na zmiany. Na boisku w miejsce Abdellaoue zameldował się Artur Sobiech, a w ekipie gospodarzy Kadleca zmienił Ballack. Chwilę później kapitalnym uderzeniem z dystansu popisał się Schmiedebach. Piłka zmierzała w samo okienko bramki, ale Leno stanął na wysokości zadania i efektowną paradą uratował swój zespół przed stratą gola. Hannover wyglądał po przerwie o wiele lepiej niż w pierwszych 45 minutach.
W 70. minucie jeszcze jednej roszady dokonał Lewandowski. Boisko opuścił Barnetta, a zastąpił go Ortega. Jednak wciąż trwał okres przewagi Hannoveru. Goście wywalczyli kilka rzutów rożnych. Po jednym z nich dzięki główce Sobiecha piłka spadła przed polem karnym tuż pod nogami Schulza. Ten nie namyślał się długo i od razu mocno uderzył na bramkę rywala. Niestety, piłka poleciała w sam środek i nie sprawiła problemów bramkarzowi. Wtedy Bayer ruszył z błyskawiczną kontrą. Kiessling wykorzystał błąd obrońcy, który nie był w stanie wybić piłki, wyszedł sam na sam z golkiperem i posłał piłkę obok niego. Od 75. minuty gospodarze prowadzili 1:0.








