Polonia Warszawa, wygrywając wczoraj z Lechem, awansowała na ligowe podium. Trzy punkty nie przyszły łatwo, ale konsekwentna gra w środku pola w defensywie przyniosła efekt. Obrońca stołecznego klubu uspokaja jednak emocje, wskazując, co trzeba jeszcze poprawić.
Czy kluczem do zwycięstwa było odcięcie od podań Rudniewa i Stilicia?
Tak, był odcięty Rudniew, był odcięty Stilić. Troszeczkę wymieniali sobie piłkę obrońcy, ale na to byliśmy przygotowani, to nam żadnej szkody nie robiło. Nasza konsekwentna gra w środku pola, szczególnie dobra z tyłu, i ta najmocniejsza broń Lecha, czyli ofensywa, dzisiaj za wiele nie powalczyła.
Rudniew był odcinany, ale był też chyba cięty. Nie dotrwał do końca rywalizacji.

Ale to był uraz mięśniowy, pewnie z zimna i z przemęczenia. Trochę się musiał nabiegać. Jest to silny napastnik, on nie płacze. On też obrońców lekko nie traktuje. Podobnym napastnikiem był Lewandowski, on robi swoje i nie patrzy na nic.
Nie tracicie bramek, ale Polonii wciąż trudno jednak przychodzi strzelanie bramek.
Step by step, ktoś mądry powiedział. Dobrze się dzieje, że znowu trafił napastnik. OK, my musimy się starać, by tych sytuacji stworzyć napastnikom trochę więcej. Co jeszcze rzuca się w oczy, musimy bardzo mocno poprawić stałe fragmenty gry, bo dzisiaj było mnóstwo rzutów rożnych, a z żadnego z nich nie udało się strzelić gola. Jest nad czym pracować, dobrze, że w takiej atmosferze.
Czy nie przeszkadzały Wam fajerwerki w czasie gry?
Akurat po tych strzałach troszeczkę słabszy fragment mieliśmy. Nie wiem, czy to z powodu tych fajerwerków, ale dawno tego nie było, czy na stadionach, czy w pobliżu. Tak że fajny element.
Zanim mecz rozstrzygnął Cani, to Ty również miałeś do tego okazję. Co się stało wtedy z tą piłką?
Miałem. Troszeczkę śliska piłka i nawet widziałem teraz w powtórkach, że źle ją opanowałem w pierwszym momencie. Lepiej ustawiony był Paweł Wszołek, wycofałem mu ją, ale też już nie znalazł luki na strzał. Dobrze, że piłka w końcu znalazła mnie w polu karnym. Może następnym razem przyłożę odpowiednio.
Czy gdyby jednak spotkanie zakończyło się bezbramkowo, zadowoleni bylibyście z remisu?












