Za nami derby Warszawy, które okazały się ciekawym widowiskiem. Jednak tegoroczny pojedynek dwóch warszawskich klubów będzie się kojarzyć wyłącznie z czarnym kolorem. „Czarne Koszule” pewnie udowodniły swoją wyższość nad Legią, w której po wczorajszym nokaucie panuje nastrój iście żałobny.
Obie drużyny podeszły do nowego sezonu solidnie wzmocnione. Różnica polegała na tym, że Polonia kupowała piłkarzy doświadczonych i sprawdzonych w lidze polskiej. Wyjątkiem był tylko Ebi Smolarek, ale po wielu udanych występach w reprezentacji Polski chyba nikt nie wątpił w jego umiejętności. Legia skupiła się natomiast na poszukiwaniu nowych zawodników za granicą. Wydawało się, że sprowadzenie piłkarzy z lig o lepszej reputacji niż polska Ekstraklasa powinno przynieść szybki efekt. Mecze z renomowanymi sparingpartnerami podczas wyjątkowo długiego okresu przygotowawczego również powinny przynieść efekt. Należy też pamiętać, że Legia wyciągnęła wnioski z wcześniejszych doświadczeń, kiedy to czterech Brazylijczyków utworzyło grupę bankietową i teraz sprowadziła piłkarzy różnych narodowości posługujących się różnymi językami. W końcu trzeba też wspomnieć, że Maciej Skorża, który do tej pory był uważany za wyjątkowego szczęściarza, nigdy wcześniej nie odniósł porażki, debiutując w nowym klubie aż do teraz.

Spodziewaliśmy się wyrównanego spotkania, ładnych akcji z obu stron i walki do upadłego i rzeczywiście, przez długi czas wydawało się, że tak właśnie będzie. Jednak po udanej pierwszej połowie druga odsłona spotkania pokazała, że Legia jeszcze musi się dotrzeć na treningach, żeby rywalizować z najlepszymi. Im bliżej było do końca spotkania, tym bardziej uwidoczniała się przewaga polonistów. Wynik mógł być nawet wyższy, lecz doskonałą okazję zaprzepaścił Gołębiewski, zimnej krwi zabrakło też Mierzejewskiemu. W sumie możemy dojść do wniosku, że wynik był w zupełności zasłużony.
Jakie wnioski powinna więc wyciągnąć z tego meczu Legia? Przede wszystkim należałoby się zastanowić, czy zbyt pochopnie nie pożegnano się z Marcinem Mięcielem, który jak na razie w trzech meczach strzelił trzy bramki dla ŁKS-u Łódź na zapleczu Ekstraklasy. Po kontuzjach kilku zawodników z pierwszego zespołu okazało się też, że na ławce rezerwowych zabrakło tak wszechstronnego piłkarza, jakim był Tomasz Jarzębowski. Polonia dała też przykład ekipie z ulicy Łazienkowskiej, że jeśli sprowadza się wielu nowych piłkarzy, to należy ich wprowadzać do pierwszej jedenastki powoli. Jak na razie w zespole „Czarnych Koszul” nie ma miejsca w składzie dla Patryka Rachwała, a Ebi Smolarek rozpoczyna mecze na ławce rezerwowych. W sumie w derbach stolicy z nowych piłkarzy od pierwszej minuty zagrali jedynie Bruno,Pietrasiak i Tosik, natomiast w ekipie „Wojskowych” od początku oglądaliśmy Antolovicia, Knezevicia, Cabrala Vrdoljaka i Manu. W zeszłym sezonie w Legii nie grał też Jędrzejczyk, który był wypożyczony do Korony Kielce, rzadko grywał też Chinyama, który długo leczył kontuzję. Oczywiście Legia będzie się bronić kłopotami kadrowymi, bo z powodu kontuzji nie mogli zagrać Astiz, Rzeźniczak, Kiełbowicz i Choto, lecz Polonia również ma swoje problemy, bo wszyscy znamy historię Arkadiusza Onyszki, a z powodu kontuzji nie mógł zagrać Artur Sobiech.










