Adam Nawałka lubi zaskakiwać, przekonaliśmy się o tym już nie raz i nie dwa. 90% świata twierdzi, że Mączyński nie nadaje się do kadry? Selekcjoner będzie stawiał na niego tak długo, aż wszyscy zamkną usta. Nikt nie potrafi zrozumieć, jak w ogóle można rozważać Sławomira Peszkę w kontekście reprezentacji. Trener powołuje go na Euro i wpuszcza na boisko już w pierwszym meczu. Powyższe przykłady każą przypuszczać, że po zachwycie całego świata nad Bartoszem Kapustką ten w czasie meczu z Niemcami usiądzie na ławce rezerwowych.
Dlaczego selekcjoner miałby podjąć decyzję, która przyniesie lawinę komentarzy zawiedzionych fanów nowego bohatera narodowego? Są ku temu co najmniej trzy powody.
1. Bo z Niemcami zagramy z kontry
Jakże się zachwycaliśmy umiejętnościami Kapustki w czasie spotkania z Irlandią Północną. Zejścia do środka, dryblingi, sztuczki techniczne. Wachlarz zagrań godny Hiszpana czy Argentyńczyka, nie zaś młodego chłopaka z Tarnowa. Do tego niemożliwie chłodna głowa. Tak, młody pomocnik Cracovii zaimponował wszystkim i pokazał, co ma w zanadrzu. Bramki i asysty w ekstraklasie nie wzięły się znikąd, a w Nicei nastolatek pokazał, że im wyżej podniesie mu się poprzeczkę, tym większa jest szansa na to, że spełni oczekiwania (pamiętamy o tym, w jaki sposób wchodził do kadry). Prawo serii powinno sprawić, że mecz przeciwko reprezentacji Niemiec będzie kolejnym wybitnym, co jeszcze bardziej podbije zainteresowanie futbolowego świata. Powinno, ale nie musi.
Adam Nawałka był świadomy, że Irlandczycy będą chcieli oddać pole gry i poczekają na nadarzające się okazje do kontrataków. Na szczęście selekcjoner postanowił podnieść rękawicę i sprostać rzuconemu wyzwaniu. Skład dobrał tak, byśmy od razu przejęli inicjatywę i zrobili wszystko, by wypunktować naszych rywali. Właśnie dlatego nie posłuchał rady, by w środku pola postawić na Tomasza Jodłowca, który znakomicie czuje się w fizycznych pojedynkach, dając szansę Krzysztofowi Mączyńskiemu, który o wiele lepiej czuje się w dyktowaniu tempa. Z tej samej przyczyny na lewym skrzydle zagrał Kapustka, czyli zawodnik, który potrafi piłkę przytrzymać, a jego firmowym zagraniem wcale nie jest wypuszczenie piłki na przód i dogranie w pole karne z opuszczoną głową. Nawet gdyby Grosicki był całkowicie zdrowy i w pełni formy, to bardzo prawdopodobne jest, że i tak zagrałby młodzian z Cracovii, o wiele bardziej pasujący do drużyny grającej atakiem pozycyjnym.
Większość akcji będzie więc przeprowadzana skrzydłami, a cechą najcenniejszą w tym przypadku okaże się szybkość. Pod tym względem Bartosz Kapustka ustępuje każdemu ze swoich rywali do gry – nie tylko Kamilowi Grosickiemu i Jakubowi Błaszczykowskiemu – ale też Sławomirowi Peszce.
Niemcy to jednak rywal zupełnie inny. Inicjatywa nie będzie leżała po naszej stronie, bo po pierwsze, nie oddadzą nam pola gry, a po drugie, sami raczej nastawimy się na przyjmowanie rywala na własnej połowie i szukanie okazji do szybkiego przejścia do fazy ataku. Większość akcji będzie więc przeprowadzana skrzydłami, a cechą najcenniejszą w tym przypadku okaże się szybkość. Pod tym względem Bartosz Kapustka ustępuje każdemu ze swoich rywali do gry – nie tylko Kamilowi Grosickiemu i Jakubowi Błaszczykowskiemu – ale też Sławomirowi Peszce. Zasadne wydaje się postawienie na piłkarza Rennes z jednej i na zawodnika Fiorentiny z drugiej strony boiska.










