Bartosz Białek już po raz trzeci zmaga się z zerwanymi więzadłami krzyżowymi. Powoli stawia już pierwsze kroki na treningach. Jednak na jego powrót na niemieckie boiska będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Swój ostatni mecz w barwach VfL Wolfsburg rozegrał już ponad dwa lata temu. Czy Bartosz Białek w klubie z Dolnej Saksonii ma jeszcze czego szukać?
Początki Bartosza Białka
Polski napastnik do Wolfsburga trafił w sierpniu 2020 roku. Zagłębie Lubin zarobiło na swoim wychowanku 5 mln euro, co (według portalu Transfermarkt.pl) jest obecnie trzynastą najwyższą sprzedażą piłkarza w historii PKO BP Ekstraklasy. W swoim pierwszym i zarazem ostatnim sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce Bartosz Białek strzelił dziewięć goli oraz zanotował cztery asysty w 19 meczach. Były to naprawdę dobre liczby, co zwróciło uwagę władz niemieckiego klubu.
Na początku przygody Polaka w drużynie „Wilków” zwracano uwagę na problemy z komunikacją. Bartosz Białek posługiwał się jedynie swoim ojczystym językiem. Ówczesny trener Oliver Glasner prosił jednak o cierpliwość: – Na razie poznaje się z drużyną, doświadcza tego, jak trenujemy (…) Dajmy mu czas, aby się do wszystkiego przyzwyczaił. I rzeczywiście jego czas nadszedł. Swoją pierwszą szansę napastnik otrzymał w rozgrywkach pucharowych. W spotkaniu z drużyną FSV Union Fürstenwalde rozegrał 16 minut. Na debiut w Bundeslidze musiał zaczekać do 6. kolejki. 1 listopada 2020 roku rozegrał minutę w meczu z Herthą Berlin. Nie była to imponująca liczba minut.
Bartosz Białek – debiutanckie gole
O grę było mu trudno, gdyż jego głównym rywalem o miejsce w składzie był Wout Weghorst, który sezon 2020/2021 skończył z 20 trafieniami na koncie. Sytuację Bartosza Białka zmieniła jego debiutancka bramka strzelona Werderowi Brema w 9. kolejce Bundesligi. Od tego momentu zaczął łapać coraz więcej minut. Udało mu się nawet rozegrać 20 minut z Bayernem Monachium, a w meczu z VFB Stuttgart wybiegł w podstawowej jedenastce.










