Nowy nabytek Widzewa, Bartłomiej Pawłowski, dobrze wkomponował się do drużyny prowadzonej przez Radosława Mroczkowskiego. I choć początek rundy wiosennej nie jest zachwycający w wykonaniu łodzian, to napastnik przekonuje, że piłkarze dają z siebie wszystko, a Widzew już wkrótce wkroczy na ścieżkę zwycięstw.
Jakie były przedmeczowe założenia?
Głównym celem w tym meczu były trzy punkty i zdawaliśmy sobie sprawę, że Zagłębie przyjechało do nas także po zwycięstwo. Na pewno chcieliśmy wygrać, ale to się nie udało. Nie będziemy jednak patrzeć w lustro z żalem, że się nie udało, bo daliśmy z siebie wszystko. Cieszy to, że punktujemy w drugim kolejnym meczu.
Jak oceni Pan dzisiejsze spotkanie z Zagłębiem?

Myślę, że był to mecz walki, dużo rozgrywania piłki w środku pola oraz na skrzydłach, sporo wrzutek ze strony Zagłębia. Lubinianie stwarzali zagrożenie zwłaszcza po dośrodkowaniach, parę razy próbowali nas też zaskoczyć kontrą. Sytuacji klarownych może nie było zbyt wiele, ale kilka się przytrafiło i można je było wykorzystać. Szkoda, że się nie udało, ale na pewno nie będziemy pluć sobie w brodę, cieszymy się z jednego punktu.
Nie czuje Pan dyskomfortu, że wciąż nie odnieśliście na wiosnę zwycięstwa?
Trafiamy po prostu na moment, w którym przeciwnicy wykorzystują swoje sytuacje, jak to było w meczu z Ruchem, albo otrzymujemy czerwoną kartkę i posypały się nasze założenia na spotkanie czy wcześniej jeszcze ze Śląskiem, kiedy rywal nas zaskoczył po stałym fragmencie. Są to zespoły na pewno bardziej doświadczone od nas, widać to po wieku, widać to po minutach i meczach rozegranych na poziomie ekstraklasy. My dajemy z siebie z siebie wszystko, nie odstawiamy nogi, dzisiaj też tak było. Cieszymy się z remisu.
Jeszcze w końcówce można było zdobyć upragnioną bramkę. Niewiele zabrakło.
Na pewno można było. Wiele razy można sobie powiedzieć, co by było, gdyby… Niestety, do tego już nie wrócimy. Zobaczymy sobie wszyscy to potem na wideo w szatni. Jesteśmy zadowoleni, że nie przegraliśmy przed naszymi kibicami, zdobyliśmy punkt. W każdym następnym meczu będziemy się starali o pełną pulę, jeśli się nie uda, to będziemy walczyli chociaż o jeden punkcik.
Na stadion wreszcie powrócili kibice z regularnym dopingiem. To na pewno cieszy.
Jeżeli kibice wspierają swój zespół, to naprawdę bardzo pomaga, uskrzydla zawodników. Niejednokrotnie jest tak, że wydaje się, że nie ma już sił, wtedy kibice nas wesprą, krzykną, a serce aż chce dalej biec, nogi dalej niosą, dajemy z siebie jeszcze więcej.











