Lider La Liga, lider grupy Ligi Mistrzów, a mimo to nastroje wśród kibiców „Blaugrany” są dalekie od radosnych. Ich drużyna gra brzydko, powolnie i bez specjalnego planu na grę. Teraz jednak trzeba wziąć się w garść, gdyż przed „Dumą Katalonii” pierwszy z serii wielkich testów – na Camp Nou Barcelona zmierzy się z podrażnioną Borussią Dortmund.
Wygrany mecz z Leganes w miniony weekend był idealnym odzwierciedleniem postawy całej Barcelony w ostatnich miesiącach. „Duma Katalonii” zwyciężyła 2:1, ale zrobiła to w potwornych męczarniach i przy dużym wkładzie indywidualności. Gerard Pique powiedział ostatnio, że „jeśli jesteśmy na szczycie tabeli, nie możemy grać źle”. A jednak.
To wszakże te indywidualności są głównym powodem tego, że drużyna Ernesto Valverde notuje tak dobre wyniki. Gdy bowiem rozłożymy grę Barcelony na czynniki pierwsze, to dojdziemy do wniosku, że niewiele rzeczy w tym systemie funkcjonuje należycie.
Barcelona uzależniona od Messiego
Temat, który powraca na Camp Nou jak bumerang już od kilku sezonów. W zespole „Dumy Katalonii” najczęściej gra wygląda w ten sposób, że wszyscy szukają piłką Messiego, a ten niech spróbuje coś wyczarować. I choć oczywistym jest, że najlepszy piłkarz w historii klubu będzie często pod grą, to nie może się stać jedynym planem na spotkanie.
Na cztery bramki, jakie dotychczas Barcelona strzeliła w tej edycji Ligi Mistrzów, Messi miał udział przy dwóch (50%), a raz padł gol samobójczy. W lidze hiszpańskiej wygląda to niewiele lepiej, gdyż na 35 bramek Messi miał bezpośredni udział przy trzynastu (37%). Drużyna Valverde wydaje się zbyt uzależniona od momentu geniuszu swojego najlepszego zawodnika.
Oczywiście, czasem przebudzi się Luis Suarez, czasem bramkę dołoży Arturo Vidal. Jednak większość zwycięstw przychodzi Barcelonie z takim trudem, że można zadać sobie pytanie, kiedy wreszcie dobra seria się zakończy. Jeśli bowiem Arturo Vidal musi ratować Ernesto Valverde na boisku ostatniej drużyny ligi, to wiedz, że coś się dzieje.
Griezmann odizolowany
Drugim palącym problemem w obecnej Barcelonie jest izolacja Antoine’a Griezmanna. Francuz na boisku sprawia wrażenie „ciała obcego” w niebiesko-bordowym organizmie. Niby zdarza mu się zdobyć bramkę tu i ówdzie, ale często były piłkarz Atletico znajduje się po prostu poza grą.
To, co widać na boisku, Griezmann przyznał w niedawnym wywiadzie: –










