Cesc Fabregas jest dzisiaj trochę jak „syn marnotrawny”, opuścił swoich ojców-trenerów z Barcelony, by grać w innym klubie. Jednak gdyby tego nie zrobił, to nie wiadomo czy dziś Cesc byłby równie dobrych piłkarzem.
Nikt nie wątpi, że FC Barcelona ma jedną z najlepszych szkół piłkarskich na świecie. To z niej wywodzą się tacy piłkarze jak Messi, Iniesta, Xavi czy Valdes. Jednak są w niej zawodnicy, którym ciężko będzie się przebić do pierwszego składu. Swego czasu właśnie takim piłkarzem był Cesc Fabregas.
Hiszpan nie miał szans na grę w pierwszej drużynie i dlatego zdecydował się przenieść do Arsenalu, w którym pod okiem równie dobrych trenerów, a także samych zawodników, mógłby rozwijać swój talent. Dzisiaj Cesc jest kapitanem „Kanonierów” i bije się o niego połowa Europy. O byłym podopiecznym przypomnieli sobie włodarze Barcelony.
– Cesc Fabregas wywodzi się z naszej szkółki i ma krew w barwach Barcelony. On zdaje sobie z tego sprawę i wie też, że zarówno ja jak i Pepe Guardiola chcemy by wrócił. Cieszy mnie to, że nasz zawodnik jest liderem w takim zespole jak Arsenal Londyn. Dlatego też ciężko jest nam go przekonać do powrotu. Mam nadzieję, że w końcu uda nam się ta sztuka – powiedział Joan Laporta.
Sam zainteresowany wielokrotnie podkreślał, że kiedyś wróci do Barcelony, jednak nie stanie się to przed upływem kontraktu, który obowiązuje do 2012 roku.










