Tomasz Bandrowski wyleczył już uraz i jest w pełnej dyspozycji na czwartkowe spotkanie z Salzburgiem. Nie wiadomo jednak, czy Jose Bakero powoła go do meczowej kadry.
Defensywny pomocnik Lecha powrócił i od niedawna trenuje z pełnym obciążeniem. Wydaje się, że po dawnej kontuzji nie ma już ani śladu. Bandrowski nie czuje żadnych dolegliwości i jest gotowy na czwartkowy mecz Ligi Europy.

– Po kilku dniach pełnego treningu czuję się już dobrze. Długo nie trenowałem na pełnych obrotach, więc pojawiło się zmęczenie. Teraz jednak jest już ono poza mną i mogę powiedzieć, że jestem przygotowany do występu w Salzburgu. To, czy tam pojadę, oraz czy zagram w tym meczu, leży w gestii trenera i to on będzie o tym decydował – powiedział 26-letni pomocnik.
„Kolejorz” ma już zagwarantowane miejsce premiowane występem w dalszej fazie rozgrywek, ale mistrzowie Polski nie poprzestają na samym awansie. Ich ambicją jest wygranie meczu z Salzburgiem, co przy korzystnym rezultacie w równolegle rozgrywanym spotkaniu w Turynie może przynieść lechitom pierwsze miejsce w grupie.
– W Austrii zrobimy wszystko, żeby wygrać, choć losy pierwszego miejsca nie zależą tylko i wyłącznie od nas. Jesteśmy jednak profesjonalistami i na pewno powalczymy – zapowiedział Bandrowski.