W tygodniu poprzedzającym mecz z Wisłą informowaliśmy, że Adam Banaś wznowił treningi z pełnym obciążeniem. W Krakowie kapitana Górnika jednak zabrakło. Nie jest wykluczone, że „Banan” wróci do meczowej osiemnastki na sobotnie spotkanie z „Kolejorzem”.
Przypomnijmy, że Adam nie dokończył meczu 22. kolejki z Lechią Gdańsk rozgrywanego w Zabrzu. Przed końcem pierwszej połowy „Banan” otrzymał cios w żebra od Kamila Poźniaka i w jego miejsce na placu gry pojawił się Adam Danch. Kapitan Górnika opuścił następne spotkanie ligowe z Jagiellonią (0:2) i szykował się z całą drużyną do meczu z Wisłą. − Chyba było za wcześnie − zdradza stoper Górnika. − We wtorek mieliśmy dwie jednostki treningowe, w których obciążenia były naprawdę solidne. Człowiek myślał, że jest już wszystko w porządku, bo działały jeszcze środki przeciwbólowe. Jak przestały, to ból niestety wrócił. Może gdybym odczekał jeszcze dwa dni? − zastanawia się „Banan”.

Ostatecznie 29-letni obrońca oglądał historyczną wygraną nad Wisłą w telewizji. − Jakie wrażenia? Pozytywne zaskoczenie. Wygrana nad Wisłą w takim stylu to wielki sukces. Media słusznie zauważyły, że to piłkarze Górnika zagrali jak mistrzowie − cieszy się Banaś, który trenuje normalnie z drużyną i myśli o najbliższym spotkaniu z Lechem. − Zapomniałem już o bólu, ale muszę jeszcze popracować na treningach, by nadrobić zaległości. Jeśli trener uzna, że jestem gotowy do gry i potrzebny czy to na Lecha, czy na Legię, to zagram − deklaruje wychowanek Ruchu Radzionków.
Najbliższy rywal Górnika − Lech Poznań − przegrał ostatni mecz ligowy z Zagłębiem Lubin (0:1) oraz finał Pucharu Polski z Legią Warszawa (po rzutach karnych). − Drużyna Lecha na pewno jest rozbita. Uważam, że nasze szanse na korzystny rezultat są całkiem duże, ale najważniejsze, byśmy podeszli do tego meczu z chłodnymi głowami i zagrali tak dobrze jak na Wiśle. Jestem dobrej myśli − dodaje „Banan”.











