Zagłębie Lubin zremisowało z PGE GKS-em Bełchatów 1:1 w pierwszym niedzielnym spotkaniu 27. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Gole zdobyli Grzegorz Baran i Adam Banaś.
Faworytem meczu było Zagłębie, które grało o szóste zwycięstwo z rzędu. O takiej passie PGE GKS mógł tylko pomarzyć. Goście dopiero tydzień temu przełamali ciąg meczów bez wygranej i dzisiaj liczyli na kontynuację zwycięskiej serii.

Na początku spotkania Zagłębie narzuciło swoje warunki gry, potwierdzając dobrą dyspozycję wiosną. W 6. minucie PGE GKS też pokazał, że może być groźny. Żewłakow ładnie zagrał na wolne pole do Nowaka, którego uprzedził jednak czujny w bramce Ptak. Chwilę później, po dośrodkowaniu Hanzela z prawej strony, z woleja uderzył Sernas, a piłkę z najwyższym trudem nad poprzeczkę sparował Sapela.
W kolejnym fragmencie meczu Zagłębie dało się wyszumieć PGE GKS-owi, po czym spotkanie się wyrównało. W 38. minucie Wróbel bez zastanowienia huknął z powietrza z dystansu, lecz Ptak popisał się dobrą interwencją, wybijając futbolówkę na rzut rożny. Była to ostatnia dogodna okazja do strzelenia gola w pierwszej połowie.

Po przerwie inicjatywa należała do PGE GKS-u. Goście o mało jej nie udokumentowali bramką w 52. minucie, gdy po rzucie rożnym strzał Zbozienia z linii bramkowej wybił piłkarz stojący przy słupku. Chwilę później przyjezdni wyszli na prowadzenie. Kapitalnym wolejem z dwudziestu paru metrów popisał się Baran. Bramka stadiony świata.
W 63. minucie dobrą okazję do wyrównania stanu meczu miał po kornerze Horvath, który zamiast bezpośrednio główkować na bramkę, uderzył po koźle, a Sapela przeniósł piłkę nad poprzeczką. Trener Hapal długo nie czekał i dokonał podwójnej zmiany, wprowadzając Woźniaka i Abwo, którzy wnieśli sporo ożywienia w poczynania Zagłębia. W 73. minucie Abwo ładnie obsłużył Woźniaka, ale ten zbyt lekko uderzył.
Zagłębie nie rezygnowało do końca meczu z walki o remis. Opłaciło się, bo w doliczonym czasie gry idealnie w polu karnym rywali odnalazł się Banaś, doprowadzając do wyrównania.











