Po raz kolejny zawodnik Manchesteru City, Mario Balotelli, musiał znosić podczas meczu rasistowskie zachowania włoskich kibiców, którzy oglądali towarzyskie spotkanie swojej kadry z Rumunami. To jednak nie pierwszy taki incydent, gdyż reprezentant Italii zdążył już spotkać się z niechęcią do swojej osoby podczas pobytu w Serie A.

We wczorajszym towarzyskim meczu Włochy – Rumunia padł remis 1:1, lecz nie wynik ani gra piłkarzy przykuło największą uwagę obserwatorów. Każdemu kontaktowi z piłką czarnoskórego reprezentanta Włoch, Mario Balotellego, towarzyszyły gwizdy tudzież wyśmiewanie przez tych fanów z Półwyspu Apenińskiego, którzy nie akceptują napastnika Manchesteru City w narodowej koszulce. Jeszcze przed meczem, który odbył się w austriackim Klagenfurcie, skonfiskowano napis: „Nie dla wieloetnicznej reprezentacji”. Do podobnych incydentów dochodziło już, gdy Sycylijczyk z urodzenia grał w Interze Mediolan i w meczu z Juventusem pojawił się na trybunach napis: „Czarny nie może być Włochem”.
Swojego oburzenia po spotkaniu nie krył selekcjoner włoskiej kadry, Cesare Prandelli: – Odczuwam zawód i gniew – powiedział. – Wciąż słyszymy te przyśpiewki i coś trzeba z tym zrobić. Czujemy się bezsilni. Ma on [Balotelli – przyp.red.] nasze pełne wsparcie – dodał. Włosi zdołali we wczorajszym spotkaniu ugrać remis z Rumunią, musząc gonić przez większość czasu wynik spotkania. Najpierw w 34. minucie prowadzenie Rumunom dał Cyprian Marica, zaś na osiem minut przed końcem wyrównał głową Fabio Quagliarella. Mario Balotelli rozegrał 59 minut, będąc głównym zagrożeniem bramki rywali w pierwszej odsłonie.











