W drugim piątkowym meczu 4. kolejki TME Wisła Kraków zremisowała z Jagiellonią Białystok 1:1. Bramkę dla Wisły strzelił Patryk Małecki, natomiast dla Jagiellonii Bekim Balaj.
Pierwszą groźną sytuację w Krakowie mieliśmy w 14. minucie. Po podaniach na jeden kontakt piłka dotarła do Michała Chrapka, który zdecydował się na strzał z 25 metrów, ale Słowik z minimalnymi problemami obronił uderzenie pomocnika Wisły. W 21. minucie sam na sam z bramkarzem rywali znalazł się Paweł Brożek, który jak za dawnych lat ze stoickim spokojem pokonał Słowika, jednak „Broziu” był na spalonym i w Krakowie nadal mieliśmy 0:0.

W 26. minucie Burliga ograł Pazdana i oddał groźny strzał na bramkę Jagiellonii, jednak Słowik bardzo ładnie obronił strzał Burligi, pokazując, iż Waldemar Fornalik nieprzypadkowo powołał go na mecz towarzyski z Danią. W 40. minucie Jagiellonia mogła objąć prowadzenie. Po rzucie wolnym dla „Jagi” piłka po rykoszecie minimalnie minęła bramkę strzeżoną przez Miśkiewicza.
W drugiej połowie pierwszą groźną sytuację stworzyli zawodnicy Wisły. W 56. minucie strzał oddał Łukasz Garguła, jednak Słowik bez zarzutu obronił jego strzał. W 65. minucie Nalepa oddał potężny strzał z dystansu i Słowik popisał się bardzo dobrą interwencją. Tak samo jak trzy minuty później. Golkiper wygrał pojedynek sam na sam z Brożkiem, lecz nawet gdyby snajper Wisły skierował piłkę do siatki, to bramka byłaby nieuznana. Według sędziego liniowego Brożek był na spalonym, lecz decyzja była błędna.
W 78. minucie Wisła strzeliła bramkę. Sarki dośrodkował w pole karne, a tam Tosik próbował wybić piłkę, ale przypadkiem podał do Brożka, który z kolei głową zgrał futbolówkę do Małeckiego, a ten z zimną krwią przyłożył nogę i wpakował piłkę do siatki. W 86. minucie piękną bramkę mógł strzelić Piątkowski, lecz piłka po jego ładnym strzale trafiła w słupek. Gdy wydawało się, iż trzy punkty zostaną w Krakowie, w 93. minucie bramkę z rzutu wolnego strzelił Bekim Balaj i mecz zakończył się wynikiem 1:1.











