Lech Poznań zakończonego niedawno sezonu nie może zaliczyć to zbytnio udanych. O podsumowanie ostatnich pokusił się trener poznaniaków, Jose Maria Bakero.
Bakero podkreśla, że gdy przejmował zespół, znajdował się on dopiero na 14. miejscu w tabeli i pod jego wodzą drużyna zaczęła prezentować się lepiej. – Przede wszystkim to był bardzo ciężki sezon. Po zdobyciu mistrzostwa wszyscy spodziewają się, że w kolejnym roku będzie tak samo. Gdy przychodziłem do Poznania, Lech był na 14. miejscu. Sytuacja drużyny była bardzo ciężka. W takich momentach zmiana trenera wiąże się również ze zmianą filozofii gry i treningów. Od kiedy przyszedłem, widzę postęp w każdym aspekcie. Przegraliśmy sześć meczów, których przegrać nie powinniśmy. Jeśli jednak przeanalizujemy wszystko dogłębnie, to okaże się, że z pierwszych dziesięciu meczów drużyna przegrała pięć. Za mojej kadencji rozegraliśmy 20 ligowych pojedynków, a przegraliśmy sześć. Jak wyciągniemy średnią punktową z 20 meczów pod moją wodzą, to z tym dorobkiem punktowym w całym sezonie zakończylibyśmy go na drugim miejscu. Doszliśmy do 1/16 LE, zagraliśmy też w finale PP. Z czysto piłkarskich względów ta drużyna z tygodnia na tydzień prezentuje się lepiej. Przygotowaliśmy sobie bardzo solidną bazę, a teraz musimy zrobić kolejny przeskok, aby nasza praca przełożyła się na wyniki.
Trener Lecha uważa, że źródłem wyjazdowych porażek była psychika jego piłkarzy. – Uważam, że podstawowym czynnikiem była psychika. By wygrywać na wyjeździe, trzeba dać z siebie 100 procent i jeszcze coś dodatkowo. Nam tego zabrakło. Oprócz tego spotkań równie bardzo żałuję, że nie potrafiliśmy wygrać meczów na własnym boisku ze Śląskiem Wrocław czy PGE GKS-em Bełchatów. Momentami brakowało nam sportowej złości i myślę, że to jest główna przyczyna. Pewnym wytłumaczeniem jest, iż w pewnym momencie brakowało nam klasycznego napastnika. Wobec kontuzji Rudnevsa tej odpowiedzialności za regularne zdobywanie bramek nie wzięli na siebie ani Ubiparip, ani Ślusarski.










