Jose Maria Bakero nie ma ostatnimi czasy z czego się cieszyć. Wydawało się, że jego Polonia Warszawa z przytupem rozpocznie rundę wiosenną, tymczasem na dzień dobry najpierw poległa u siebie z Lechem Poznań, a później w Gdańsku tylko zremisowała z Lechią. Właściciel „Czarnych Koszul” Józef Wojciechowski wciąż zachowuje spokój, ale nie już tyle zaufania do Hiszpana jak chociażby w listopadzie, gdy zdecydował się powierzyć mu funkcję trenera warszawian.
Pierwszy akt wściekłości Wojciechowskiego nastąpił tuż po meczu z Lechem, gdy grzmiał, że Bakero może sobie ściągać do zespołu kogo tylko chce, ale i tak nie przekłada się to na jakość gry Polonii. Na efekty wściekłości prezesa JW Construction nie trzeba było więc długo czekać. Na Konwiktorską ponownie zawitał Anthony Bruins Slot, który wcześniej doradzał Bogusławowi Kaczmarkowi i Jackowi Grembockiemu. Każdy z tych szkoleniowców wyznawał, że cenił sobie współpracę z Holendrem. Wielką niewiadomą było jednak, jak na takiego nieformalnego anioła stróża zareaguje Bakero, do tej pory w podejmowaniu decyzji mający pełną autonomię.
– Slot to mój dobry kolega – przyznał ku zaskoczeniu wszystkich. – Bardzo cenię sobie jego wiedzę i wskazówki, które mi przekazuje. Hiszpański szkoleniowiec „Czarnych Koszul” nie był jednak skory do wyznań, jak ocenia obecną sytuację w Polonii, gdzie znów coraz więcej do powiedzenia w kwestii składu zdaje się mieć Wojciechowski. – Nie czas i miejsce teraz na takie wyznania – stwierdził tuż po końcowym gwizdku spotkania z Lechią. Powrót na K6 Slota to jedno, ale fakt, że Polonia wciąż znajduje się w strefie spadkowej, to drugie. Pojawiły się głosy, że piłkarze ze stolicy może i zdobyliby więcej oczek w pierwszych dwóch meczach, gdyby nie ultradefensywne ustawienie. Bakero jednak stanowczo odpiera takie zarzuty.
– Nie mogę się z tym zgodzić, gdyż wcale nie liczy się dla nas to, by przede wszystkim nie stracić gola – mówi. – Zwróćcie uwagę, jak wysoko gra nasza obrona, boczni defensorzy mają bowiem włączać się do akcji ofensywnych. Mamy swoje okazje w każdym spotkaniu, brakuje tylko skuteczności, dokładności, ostatniego podania. Remis z „Biało-zielonymi” Bakero więc szanuje, ale zaznacza: – Faktycznie, to dobry i sprawiedliwy rezultat, ale tak po prawdzie ten remis będzie miał swoją wymowę tylko wówczas, gdy w następnej kolejce wygramy z Ruchem Chorzów.










