Szkoleniowcy po meczu Śląska z Lechem mieli podzielone zdania. Bakero był zadowolony z postawy swoich graczy, a nieco mniej z wyniku, z kolei Orest Lenczyk zapewnił, że jego zawodnicy byli bardzo zdeterminowani, by ograć „Kolejorza”.

Trener przyjezdnych nie krył rozczarowania, choć przyznał, że Lech w jego odczuciu rozegrał bardzo dobre spotkanie, jednak to gospodarze strzelali bramki. – Wiemy, że Śląsk pokazuje zawsze ducha walki, prezentuje się świetnie w stałych fragmentach gry. Rywal oddał cztery strzały na bramkę, strzelił trzy gole, a więc nie pozostaje mi nic innego, jak pogratulować. My pokazaliśmy się z niezłej strony, a bramki straciliśmy w momentach, gdy prowadziliśmy grę. Pierwszą bramkę straciliśmy zaraz po stałym fragmencie gry, przy drugiej wydaje mi się, że piłka zdążyła opuścić plac gry, a trzecie trafienie dla Śląska to spory pech. Mogę powiedzieć, że zagraliśmy inteligentnie i jestem zawiedziony, ponieważ spodziewaliśmy się wygrać ten mecz, a zapłaciliśmy wysoką cenę za detale – zakończył Hiszpan.
Jeśli chodzi o opiekuna zwycięskiej drużyny, Lenczyk wyjaśnił, gdzie leży przyczyna wygranej Śląska. Doświadczony szkoleniowiec od początku wiedział, jak nastawić swoich zawodników przed tym arcytrudnym meczem. – Uważam, że stoczyliśmy bitwę z Lechem, który przyjechał pokazać swoją wyższość, licząc na umiejętności piłkarzy, którzy nadają jakość tej drużynie. Wyszliśmy na boisko bardzo zmobilizowani, a to, co wczoraj przekazywałem na konferencji przedmeczowej, sprawdziło się. Zawodnicy bardzo chcieli grać, wychodziło im to, a ja nie widziałem słabych punktów. Bramki z pewnością pomagały w pewności siebie, niwelowały zmęczenie i dawały tzw. powera. Wiedzieliśmy, że będzie to trudne spotkanie, stąd cieszymy się, że strzeliliśmy Lechowi aż trzy gole, a inteligencja boiskowa była po naszej stronie – cieszył się po meczu trener Śląska.











