Piątkowe starcie z Ukrainą na Stadionie Narodowym wyraźnie pokazało to, co w reprezentacji Polski jest nie tak. Wszyscy zgodnie na pierwszym miejscu wskazywali linię defensywy. Przez wiele lat szefem obrony w kadrze był Jacek Bąk. Dziś były reprezentant twierdzi, że obecnie brakuje kogoś, kto potrafiłby rządzić na środku defensywy.
Czterdzieści lat minęło. Jacek Bąk okrągłą rocznicę świętował 24 marca. Były reprezentant Polski, który rozegrał w kadrze aż 96 spotkań, zabrał głos w sprawie ostatniego meczu Polaków, który zakończył się porażką. Jacek Bąk dostrzega problem w defensywie, w której brakuje osobowości. Marcin Wasilewski wydaje się najlepszym materiałem na głównego dowodzącego, lecz ten piłkarz przez wiele lat występował na prawej stronie obrony, co spycha nieco jego kandydaturę na sternika defensywy.

– Nie ma szefa obrony. To, o co w ostatnich latach nie musieliśmy się martwić, teraz powoduje ból głowy. Glik był niepewny, bojaźliwy. Wasilewski? Całe życie grał na prawej obronie, nawyki zostały – podkreśla Jacek Bąk.
Mimo braku rasowego środkowego obrońcy były piłkarz Austrii Wiedeń zadaje pytanie, czy trener Fornalik ma kogoś lepszego od wspomnianej dwójki do dyspozycji. Na myśl nasuwają się młodzi, jak choćby Salamon, który został zauważony przez AC Milan i możliwe, że już niedługo dostanie tam szansę gry.
Jacek Bąk po meczu był podobno pytany, czy wróci do kadry, aby pomóc w linii defensywy. Odpowiedź nie mogła być inna.
– Czemu nie? Miesiąc potrenuję i z Mołdawią jestem do gry. Nie żartuję. Jedno już dziś mogę obiecać – gorzej nie będzie – zakończył Bąk.










