W najciekawszym niedzielnym spotkaniu 1/32 Pucharu Anglii na Upton Park zmierzyły się jedenastki West Hamu i Arsenalu. Kibicie zgromadzeni na stadionie nie mogli narzekać na brak emocji. Pięć minut przesądziło o awansie „Kanonierów” do dalszej fazy rozgrywek. Całe spotkanie w bramce dziesięciokrotnych zdobywców najstarszego trofeum świata zagrał Łukasz Fabiański
Gospodarze, którzy walczą o utrzymanie w Premiership sprawili nie lada problem goszczącemu na Upton Park Arsenalowi.
Już od początku spotkania odważnie atakowali bramkę strzeżoną przez wyleczonego już z kontuzji Łukasza Fabiańskiego. Sporą aktywnością wykazywał się Alessandro Diamanti. Włoski snajper dał się we znaki polskiemu bramkarzowi w 26. minucie, ale Polak obronił jego groźny strzał. Włochowi udało się pokonać Fabiańskiego dopiero w doliczonym czasie gry, gdy wykorzystał podanie Kovaca i w sytuacji sam na sam wpakował piłkę do siatki. Do przerwach pachniało sensacją podobną do tej na Old Trafford.
Przez długi czas drugiej połowy wynik nie ulegał zmianie i podopieczni Gianfranco Zoli byli bliżej awansu do 1/16 Pucharu Anglii. Młodzież Arsene’a Wengera mocno zmotywowana słowami trenera w szatni szukała sposobu na pokonanie Roberta Greena. Dopiero w 78. minucie spotkania Carlos Vela wypatrzył w polu karnym Aarona Ramseya, który wpakował piłkę do bramki. Pięć minut później było już 2:1 dla gości. Ponownie w roli asystującego wystąpił Vela, który dośrodkował piłkę centralnie na głowę Eduardo. Chorwat swoim trafieniem dał awans do 1/16 Pucharu Anglii.
Prawdziwy comeback pokazał zespół z północnego Londynu i w pełni zasłużenie awansował do dalszej fazy rozgrywek.










