Nickolas Bendtner, Daniel Agger oraz strzelec zwycięskiej bramki Jakob Poulsen odpowiadali na pytania po meczu ze Szwecją (1:0).
Korespondencja z Parken, Kopenhaga
Po emocjonującym meczu reprezentacja Danii pokonała u siebie sąsiadów ze Szwecji i zapewniła awans do finałów przyszłorocznych mistrzostw świata. Gospodarzom dopisywały humory. Korespondentowi iGola udało się porozmawiać z największymi bohaterami wieczoru.
Poulsen debiutował w kadrze w lutym 2009 (fot. sporten.dk)
Supergwiazdą kadry Marten Olsena jest 21-letni Nicklas Bendtner. Piłkarz Arsenalu ma już na swoim koncie 30 występów dla drużyny narodowej. Z pewnością ich przybędzie, bowiem ciężko jest ją sobie wyobrazić bez młodego napastnika.
– W wieku 22 lat spełni się mój cel i wielkie marzenie, więc naturalnie jestem w siódmym niebie. Nie znamy jeszcze grup finałowych, ale naszym celem będzie przynajmniej awans do fazy pucharowej.
Przeciwko Szwecji próbowałeś skopiować gola strzelonego Blackburn Rovers tydzień temu.
– (Śmiejąc się) Starałem się strzelić wiele goli, ale faktycznie ten sposób wykańczania akcji mi ostatnio leży. Kiedy oddałem ostatni strzał meczu, widziałem już piłkę w siatce. Ktoś tam na górze nie chciał mi jednak na to pozwolić. Ale nie narzekam, awansowaliśmy!
Czy klubowy menadżer daje Ci jakieś wskazówki przed zgrupowaniami i meczami kadry?
– Ale dlaczego miałby? Przecież jest tutaj selekcjoner Olsen!
Pytam w pozytywnym sensie.
– Nie ma takiej potrzeby, aby menadżer Wenger udzielał mi rad na mecze Danii. Wiem, jak grać na mojej pozycji. Jeżeli potrzebuję jednak sugestii, pytam się trenera, który w danym momencie jest za mnie odpowiedzialny.
Zacząłeś spotkanie na lewym skrzydle, by później częściej pojawiać się w środku boiska. Jakie dostałeś przedmeczowe wytyczne?
– Dostałem wolną rękę. Selekcjoner pozwolił mi swobodnie poruszać się po boisku i robić, co uważam za korzystne dla zespołu. Początkowo przestrzeń na lewym skrzydle była bardzo otwarta, więc postanowiłem to wykorzystać.
W defensywie udało wam się powstrzymać silną ofensywę Szwedów.
– Nie do końca udało, przecież strzelili gola, choć po odgwizdanym spalonym. Stworzyli wiele ciekawych sytuacji pod naszą bramką, ale my zagraliśmy świetnie w obronie.
– Powiedziałbym, że to było wyrównane spotkanie. Błysk geniuszu Jakoba [Poulsena – przyp.rb.] przy strzale dał nam zwycięstwo
Poulsen: Zlatanowi odpowiedzieliśmy na boisku
Warto było więc pójść do źródła słów Bendtnera i porozmawiać ze strzelcem bramki, a następnie liderem linii obrony Duńczyków.
Agger po meczu reprezentacji (fot. sporten.dk)
– Jeżeli strzelę równie ważną bramkę na finałach MŚ, z pewnością odleją moją stopę w brązie – śmiał się po meczu Jakob Poulsen, jedyny strzelec w derbach Skandynawii, pokazując dziennikarzom prawą nogę, którą pokonał Andreasa Isakssona.
Dla 26-letniego pomocnika AGF był to dopiero siódmy mecz w kadrze, ale jego międzynarodowa kariera się dopiero rozpędza.
Zlatan Ibrahimović niepochlebnie wyrażał się o kadrze Danii przed meczem. Wpłynęło to jakoś na waszą grę?
– To nie miało znaczenia ani dla mnie, ani dla moich kolegów. Oczywiście, czytałem o tym w gazetach, ale w żaden sposób nie traktowaliśmy tych słów poważnie. Wynikiem na boisku odpowiedzieliśmy na jego słowa.
Czy powołanie 38-letniego Larssona w jakikolwiek sposób mogło wam zagrozić?
– Pomimo wieku, to jest nadal dobry piłkarz. Bez urazy dla młodszych graczy, ale Larsson jest nadal drugim najlepszym w ich zespole. On i Zlatan to ich superduet.
Będziecie teraz trzymać kciuki za Szwecję w ich walce o awans na MŚ?
– Dla nas, Duńczyków, to teraz bez znaczenia, czy Szwecja czy Portugalia awansuje. Liczy się to, że my już tam jesteśmy!
Psychiczna obawa kontuzji nie wpłynie na grę duńskich piłkarzy w klubach?
– Nie ma mowy. Będziemy grać twardo jak zawsze. Jesteśmy profesjonalistami.
Agger: Nie ma miejsca na strach i obawy
Jeżeli mowa o twardej grze, postrachem napastników jest mierzący 190 cm wzrostu Daniel Agger. Dobrze zbudowany obrońca Liverpoolu po meczu miał spuchnięte usta oraz nieco obitą twarz, ale zdawał się tym nie przejmować.
– Nie pierwszy raz udało nam się zatrzymać Ibrahimovicia. Każdego można. Przedmeczowym założeniem było zachować czyste konto i to się nam udało.
Szybkie tempo i ostra gra mogły przypominać spotkanie z Premiership.
– Tak, to prawda. To był niezwykle szybki i fizyczny mecz. Ponadto, Szwecja dużo grała długimi piłkami. Ale spodziewaliśmy się tego, to nie była dla nas żadna niespodzianka.
Słyniesz z silnego uderzenia z dystansu, ale ze Szwedami rzadko wędrowałeś na ich połowę.
– Musieliśmy być silni w defensywie i nie pozwolić Szwedom kontratakować. Musieliśmy grać jako zespół i nie pozwolić żadnemu rywalowi uciec spod krycia. To było dla nas bardo taktyczne spotkania, a priorytetem – nie stracić gola.
Sędzia nie uznał bramki Larssona. Stałeś blisko. Zgodzisz się z tą decyzją?
– Trudno powiedzieć, ponieważ o wszystkim decydowały ułamki sekund. Musiałbym zobaczyć powtórkę w telewizji, aby coś z pewnością powiedzieć. Mam nadzieję, że sędzia podjął słuszną decyzję i nikogo nie skrzywdził.
Zmagałeś się z kontuzjami ostatnio. Nie boisz się, że kolejna zamknie Ci drogę na MŚ?
– W futbolu nie ma miejsca na strach i obawy.
Liverpool wygra w końcu ligę w tym sezonie?
– Powiedzmy, że jestem teraz z drużyną narodową i myślę tylko o jej meczach i przyszłości.
Nickolas Bendtner, Daniel Agger oraz strzelec zwycięskiej bramki Jakob Poulsen odpowiadali na pytania po meczu ze Szwecją (1:0).
Korespondencja z Parken, Kopenhaga
Po emocjonującym meczu reprezentacja Danii pokonała u siebie sąsiadów ze Szwecji i zapewniła awans do finałów przyszłorocznych mistrzostw świata. Gospodarzom dopisywały humory. Korespondentowi iGola udało się porozmawiać z największymi bohaterami wieczoru.
Poulsen debiutował w kadrze w lutym 2009 (fot. sporten.dk)
Supergwiazdą kadry Marten Olsena jest 21-letni Nicklas Bendtner. Piłkarz Arsenalu ma już na swoim koncie 30 występów dla drużyny narodowej. Z pewnością ich przybędzie, bowiem ciężko jest ją sobie wyobrazić bez młodego napastnika.
– W wieku 22 lat spełni się mój cel i wielkie marzenie, więc naturalnie jestem w siódmym niebie. Nie znamy jeszcze grup finałowych, ale naszym celem będzie przynajmniej awans do fazy pucharowej.
Przeciwko Szwecji próbowałeś skopiować gola strzelonego Blackburn Rovers tydzień temu.
– (Śmiejąc się) Starałem się strzelić wiele goli, ale faktycznie ten sposób wykańczania akcji mi ostatnio leży. Kiedy oddałem ostatni strzał meczu, widziałem już piłkę w siatce. Ktoś tam na górze nie chciał mi jednak na to pozwolić. Ale nie narzekam, awansowaliśmy!
Czy klubowy menadżer daje Ci jakieś wskazówki przed zgrupowaniami i meczami kadry?
– Ale dlaczego miałby? Przecież jest tutaj selekcjoner Olsen!
Pytam w pozytywnym sensie.
– Nie ma takiej potrzeby, aby menadżer Wenger udzielał mi rad na mecze Danii. Wiem, jak grać na mojej pozycji. Jeżeli potrzebuję jednak sugestii, pytam się trenera, który w danym momencie jest za mnie odpowiedzialny.
Zacząłeś spotkanie na lewym skrzydle, by później częściej pojawiać się w środku boiska. Jakie dostałeś przedmeczowe wytyczne?
– Dostałem wolną rękę. Selekcjoner pozwolił mi swobodnie poruszać się po boisku i robić, co uważam za korzystne dla zespołu. Początkowo przestrzeń na lewym skrzydle była bardzo otwarta, więc postanowiłem to wykorzystać.
W defensywie udało wam się powstrzymać silną ofensywę Szwedów.
– Nie do końca udało, przecież strzelili gola, choć po odgwizdanym spalonym. Stworzyli wiele ciekawych sytuacji pod naszą bramką, ale my zagraliśmy świetnie w obronie.
Zasłużenie wygraliście?
– Powiedziałbym, że to było wyrównane spotkanie. Błysk geniuszu Jakoba [Poulsena – przyp.rb.] przy strzale dał nam zwycięstwo
Poulsen: Zlatanowi odpowiedzieliśmy na boisku
Warto było więc pójść do źródła słów Bendtnera i porozmawiać ze strzelcem bramki, a następnie liderem linii obrony Duńczyków.
Agger po meczu reprezentacji (fot. sporten.dk)
– Jeżeli strzelę równie ważną bramkę na finałach MŚ, z pewnością odleją moją stopę w brązie – śmiał się po meczu Jakob Poulsen, jedyny strzelec w derbach Skandynawii, pokazując dziennikarzom prawą nogę, którą pokonał Andreasa Isakssona.
Dla 26-letniego pomocnika AGF był to dopiero siódmy mecz w kadrze, ale jego międzynarodowa kariera się dopiero rozpędza.
Zlatan Ibrahimović niepochlebnie wyrażał się o kadrze Danii przed meczem. Wpłynęło to jakoś na waszą grę?
– To nie miało znaczenia ani dla mnie, ani dla moich kolegów. Oczywiście, czytałem o tym w gazetach, ale w żaden sposób nie traktowaliśmy tych słów poważnie. Wynikiem na boisku odpowiedzieliśmy na jego słowa.
Czy powołanie 38-letniego Larssona w jakikolwiek sposób mogło wam zagrozić?
– Pomimo wieku, to jest nadal dobry piłkarz. Bez urazy dla młodszych graczy, ale Larsson jest nadal drugim najlepszym w ich zespole. On i Zlatan to ich superduet.
Będziecie teraz trzymać kciuki za Szwecję w ich walce o awans na MŚ?
– Dla nas, Duńczyków, to teraz bez znaczenia, czy Szwecja czy Portugalia awansuje. Liczy się to, że my już tam jesteśmy!
Psychiczna obawa kontuzji nie wpłynie na grę duńskich piłkarzy w klubach?
– Nie ma mowy. Będziemy grać twardo jak zawsze. Jesteśmy profesjonalistami.
Agger: Nie ma miejsca na strach i obawy
Jeżeli mowa o twardej grze, postrachem napastników jest mierzący 190 cm wzrostu Daniel Agger. Dobrze zbudowany obrońca Liverpoolu po meczu miał spuchnięte usta oraz nieco obitą twarz, ale zdawał się tym nie przejmować.
– Nie pierwszy raz udało nam się zatrzymać Ibrahimovicia. Każdego można. Przedmeczowym założeniem było zachować czyste konto i to się nam udało.
Szybkie tempo i ostra gra mogły przypominać spotkanie z Premiership.
– Tak, to prawda. To był niezwykle szybki i fizyczny mecz. Ponadto, Szwecja dużo grała długimi piłkami. Ale spodziewaliśmy się tego, to nie była dla nas żadna niespodzianka.
Słyniesz z silnego uderzenia z dystansu, ale ze Szwedami rzadko wędrowałeś na ich połowę.
– Musieliśmy być silni w defensywie i nie pozwolić Szwedom kontratakować. Musieliśmy grać jako zespół i nie pozwolić żadnemu rywalowi uciec spod krycia. To było dla nas bardo taktyczne spotkania, a priorytetem – nie stracić gola.
Sędzia nie uznał bramki Larssona. Stałeś blisko. Zgodzisz się z tą decyzją?
– Trudno powiedzieć, ponieważ o wszystkim decydowały ułamki sekund. Musiałbym zobaczyć powtórkę w telewizji, aby coś z pewnością powiedzieć. Mam nadzieję, że sędzia podjął słuszną decyzję i nikogo nie skrzywdził.
Zmagałeś się z kontuzjami ostatnio. Nie boisz się, że kolejna zamknie Ci drogę na MŚ?
– W futbolu nie ma miejsca na strach i obawy.
Liverpool wygra w końcu ligę w tym sezonie?
– Powiedzmy, że jestem teraz z drużyną narodową i myślę tylko o jej meczach i przyszłości.