Arsene Wenger, opiekun Arsenalu Londyn, to jeden z najbardziej pożądanych trenerów w Europie. Już wielokrotnie przedstawiciele najpotężniejszych klubów na świecie składali mu propozycje pracy, jednak ten konsekwentnie je odrzucał. Czy tym razem będzie inaczej?
Real Madryt podczas letniego okna transferowego pozyskał nowego szkoleniowca, którego zadaniem było zdominowanie Europy. W tym celu wydano 240 milionów euro. Niestety, pieniądze nie grają i „Królewscy” odpadli z europejskich pucharów, a nastał czas szukania winnych. Tradycją stało się, że głową za wszystkie niepowodzenia odpowiada trener, czy tak będzie i tym razem?
Media już spekulują na temat potencjalnych następców Manuela Pellegriniego, nie dziwi jednak fakt, że na pierwszym miejscu listy trenerów jest Arsene Wenger. Francuz, dzięki swojej wytrwałości, zbudował zespół młodzieży, który w końcu ma szansę zdobyć Ligę Mistrzów. Jednak od razu nasuwa się pytanie, co będzie, jeśli Arsenal Londyn znów zawiedzie.
Hiszpanie mają nadzieję, że po ewentualnej porażce Wenger zdecyduje się rozpocząć pracę w Madrycie.
– Już wielokrotnie byłem wiązany z Realem Madryt i za każdym razem powtarzałem, że do końca mojego kontraktu nie interesują mnie żadne inne kluby. Nic się w tej kwestii nie zmieniło i do 2011 roku będę pracował z Arsenalem Londyn. To właśnie praca w tym klubie daje mi najwięcej radości. Wielu dziennikarzy zadaje mi ciągle to samo pytanie: co będzie, jak Arsenal znów zawiedzie. Jednak w ostatnich pięciu latach graliśmy w finale Ligi Mistrzów, doszliśmy do półfinałów i dwa razy graliśmy w ćwierćfinałach tych rozgrywek. Jak widać, osiągnęliśmy pewną regularność i w tym sezonie będzie podobnie – zakończył Arsene Wenger.










