Na świecie są pewne nienaruszalne zjawiska. Słońce zawsze wstaje na wschodzie i znika na zachodzie, po nocy nastaje dzień. W Polsce Platforma kłóci się PiS-em, telewizja jak zwykle kłamie, TVN podczas wakacji nadaje same powtórki i od kilku lat wraz z Polsatem karmią nas niskobudżetowymi produkcjami. A w Arsenalu, jak zwykle, sezon kończy się na 4. miejscu.
To ostatnie zjawisko stało się już coroczną tradycją. Nie jest ona jednak celebrowana z przyjemnością. Raczej należy do tych, które traktujemy z niechęcią. Lata lecą, a zespół z Londynu dalej nie potrafi osiągnąć wielkiego sukcesu. Może więc warto zastanowić się w końcu nad pozycją szkoleniowca? Tym bardziej że, nie ukrywajmy, jest ona coraz słabsza…
1. Syndrom 4. miejsca
Rozpoczynamy od standardowego zarzutu, który dość często staje się obiektem ogromnych żartów ze strony innych kibiców. Niestety od długiego czasu można mówić o pewnej symbiozie pomiędzy „Kanonierami” a lokatą tuż za podium. Słyszysz słowo „Arsenal”? Myślisz o 4. lokacie.
Oczywiście, nie jest to zła pozycja, w końcu daje możliwość walki o Ligę Mistrzów. Co roku zresztą o to miejsce walczy wiele ekip w angielskiej Premier League, żądnych ogromnych pieniędzy i prestiżu, jaki się wiążę z ewentualnym uczestnictwem w tych elitarnych rozgrywkach.
Tylko że na taki klub, jak Arsenal, to po prostu za mało. Na początku obecnego stulecia 4. miejsce było raczej dla zespołu wówczas grającego na Highbury niemiłą niespodzianką. Dziś natomiast stało się rutyną. Przyzwyczajeniem, które najzwyczajniej w świecie nudzi i frustruje.
Najgorsze dla zespołu z północnego Londynu jest to, że nawet w obecnym sezonie, w którym najgroźniejsze zespoły dołują, nie jest on w stanie wykorzystać sytuacji i osiągnąć coś więcej, konkretniej powalczyć o mistrzostwo Anglii. Zamiast tego znowu daje się wyprzedzić kilku ekipom. Tylko że teraz sytuacja jest dużo większym „plaskaczem” w twarz kibiców, gdy uświadomimy sobie, że wyżej nad Arsenalem w tabeli jest nie tylko Leicester, ale przede wszystkim największy rywal, Tottenham, wciąż z szansami na mistrzostwo.

2. Brak równej formy
Adam Małysz zawsze powtarzał, że dla niego najważniejsze jest, aby oddać dwa równe skoki. Tymczasem Arsenal miałby problemy z rozegraniem w miarę równego sezonu. W Londynie zawsze prezentują dwa rożne scenariusze:
– Słaby start, radykalne zmiany, coraz lepiej, świetna końcówka, 4. miejsce uratowane.
– Świetny start, lider tabeli, czy to jest ten sezon? Wtopa w lutym, spadek formy, 4. miejsce.















