Arsenal zaledwie zremisował z Sunderlandem. Gole zdobyli Cesc Fabregas i Darren Bent.
Niewątpliwym faworytem meczu Sunderland – Arsenal był drugi z wymienionych zespołów. Rozpędzeni „Kanonierzy” zamierzali podtrzymać serię meczów bez porażki i mało kto uważał, że im się to nie uda. Gospodarze za to plasowali się w środku tabeli, tryumfując do tej pory tylko w jednym meczu (sensacyjna wygrana z Manchesterem City). Spore nadzieje fani Sunderlandu wiążą z transferem dokonanym w ostatnim dniu okienka. Asamoh Gyan, bo o nim mowa, zdążył już strzelić bramkę w swoim debiucie i to właśnie w nim pokładano nadzieję na urwanie punktów Arsenalowi.

Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze. Widać strach nie sparaliżował ich poczynań i postanowili zacząć z animuszem. Już w drugiej minucie w okolice pola karnego londyńczyków przedostał się Cristian Riveros, jednak jego strzał okazał się niecelny. Z Sunderlandu szybko uszło powietrze i Arsenal rozpoczął dominację. Najpierw niezłą okazję zmarnował Andriej Arszawin, ale już w 13. minucie Cesc Fabregas przymierzył i technicznym strzałem zdobył pierwszą bramkę meczu.
Miejscowi próbowali się odgryźć bardziej utytułowanym kolegom po fachu, lecz najpierw Anton Ferdinand nie trafił głową, po chwili przestrzelił zaś Steed Malbranque . W 28. minucie znów podopieczni Arsena Wengera mieli możliwość zdobycia bramki. Dobre podanie przechwycił Arszawin, lecz i tym razem Rosjanin nie wpisał się na listę strzelców, gdyż został zatrzymany przez Mignoleta. Do końca pierwszej połowy optyczną przewagę miał ponownie Sunderland, lecz nic konkretnego z tego nie wynikło.
Od początku drugiej części gry do ataku rzucili się przegrywający. Wiodącą postacią w ofensywie gospodarzy był Danny Welbeck, który raz po raz niepokoił defensorów Arsenalu. Z drugiej strony boiska najbardziej aktywny wydawał się Arszawin, jednak ciągle czegoś mu brakowało do pełni szczęścia i nie dawał rady pokonać bramkarza rywali. W 52. minucie bardzo dobrą okazję miał Marouane Chamakh, ale i on posłał piłkę ponad bramką Sunderlandu.
W 55. minucie w bardzo głupi sposób swój zespół osłabił Alexandre Song. Ten zawodnik, mając na koncie żółtą kartkę, zagrał kompletnie bezmyślnie i zupełnie niepotrzebnie faulował.
To zdarzenie jednak nie spowodowało nagłego szturmu gospodarzy. W 59. minucie Samir Nasri spróbował uderzenia z dystansu, ponownie bez konkretnego skutku. Pięć minut później na boisku pojawił się mąż opatrznościowy Sunderlandu – Asamoah Gyan – zmieniając Riverosa
W 73. minucie miała miejsce bardzo ważna akcja „Kanonierów”. Z dużej odległości uderzył Tomas Rosicky, jednak odbita piłka wróciła na pole karne gospodarzy, gdy piłkarze walczyli o jej przejęcie, sędzia uznał, iż jeden defensorów miejscowych zbyt nagiął przepisy i podyktował rzut karny. Do „jedenastki” podszedł czeski pomocnik i po długim mierzeniu wzrokiem bramkarza oddał strzał. Niestety dla niego, był on niezbyt dobry i wynik 1:0 utrzymał się. Gospodarze zdołali doprowadzić do remisu rzutem na taśmę. W akcji rozpaczy udało im się dograć piłkę do Darrena Benta, a ten wyborowy snajper pokonał Manuela Almunię i utonął w ramionach uszczęśliwionych kolegów.











