W 28. kolejce Premiership próżno szukać spotkań, które mogłyby być określone mianem hitu. Większe zainteresowanie wzbudza zaległy mecz Manchesteru United z Chelsea Londyn oraz finał Carling Cup pomiędzy Arsenalem i Birmingham.
Tę kolejkę rozłożono na trzy dni. W sobotę o godzinie 16 rozpocznie się pięć z ośmiu zaplanowanych spotkań. W pierwszym z nich Aston Villa zmierzy się z Blackburn Rovers. Obie drużyny nie wygrały żadnego trzech ostatnich pojedynków ligowych i w najbliższy weekend będą chciały przerwać tę niekorzystną serię. Everton zagra natomiast z Sunderlandem. Piłkarze z Liverpoolu odnieśli ostatnio głośne zwycięstwo nad Chelsea w czwartej rundzie Pucharu Anglii, eliminując tym samym obrońcę tytułu z dalszych rozgrywek. Sunderland nie spisuje się ostatnio najlepiej, mimo sporej liczby strzelonych goli traci jeszcze więcej i najbliższy mecz nie będzie dla niego łatwy. W meczu sąsiadów z tabeli Newcastle United na St James Park podejmie Bolton Wanderers. Goście grają ostatnio w kratkę i przeplatają zwycięstwa porażkami. „Sroki” wygrały natomiast ostatnio na wyjeździe z Birmingham, a w sobotę powalczą zapewne o kolejne zwycięstwo.

Bardzo trudne zadanie czeka znajdujący się w strefie spadkowej Wigan Athletic. Na własnej murawie gościć będzie bowiem lidera, zespół Manchesteru United. „Czerwone Diabły” w środku tygodnia zremisowały bezbramkowo w wyjazdowym spotkaniu z Olympique Marsylia i sprawa awansu do ćwierćfinału jest jak najbardziej otwarta. Zanim jednak dojdzie do tego rozstrzygnięcia, podopieczni Fergusona walczyć będą o ligowe punkty. W najbliższym spotkaniu będą zdecydowanym faworytem i każdy inny wynik niż wysokie zwycięstwo Manchesteru będzie sporą niespodzianką. Czerwona latarnia ligi, Wolverhampton, zagra z Blackpool. Gospodarzy do samego końca czekała będzie walka o utrzymanie i każdy zdobyty punkt będzie dla nich na wagę złota. Blackpool miało natomiast znakomitą pierwszą część sezonu, ale w drugiej wyraźnie spuściło z tonu.
W niedzielę zostaną rozegrane dwa spotkania nadchodzącej kolejki. Najpierw rozpocznie się starcie West Hamu z Liverpoolem. „Młoty” wydostały się wreszcie ze strefy spadkowej i wydaje się, że podopieczni Avrama Granta wrócili już na właściwe tory. Nie przegrali żadnego z ostatnich czterech ligowych meczów. Mimo tego w nadchodzącym pojedynku raczej nie będą faworytem, choć nie są z góry skazani na porażkę. Liverpool ograł w końcówce czwartkowego spotkania Spartę, a decydującego o awansie gola zdobył Dirk Kuyt. Zawodnicy z Anfield Road nie złożyli jeszcze broni i przy odrobinie szczęścia mogą powalczyć nawet o miejsce dające prawo udziału w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów.












