W niezaprzeczalnym hicie 3. kolejki angielskiej Premier League Arsenal Londyn pokonuje Liverpool FC 2:0. Bramki dla ekipy „Kanonierów” zdobywali Lukas Podolski i Santi Cazorla.
Szkoleniowcy obu zespołów nie zaskoczyli wyborami personalnymi. W składzie Liverpoolu po raz pierwszy na murawie pojawił się wypożyczony z Realu Madryt Nuri Sahin, który wskoczył w miejsce kontuzjowanego Brazylijczyka Lucasa Leivy. Ponadto obok antybohatera dwóch poprzednich spotkań, Martina Skrtela, mogliśmy zobaczyć powracającego po przymusowej karencji Daniela Aggera. Opiekun Arsenalu, Arsene Wenger, ponownie postawił na Oliviera Giroud w roli środkowego napastnika, a Lukasa Podolskiego wysłał na lewe skrzydło. Bramki „Kanonierów”, w związku z urazem Szczęsnego, drugi raz z rzędu strzegł Vito Mannone.

Od początku spotkania oba zespoły starały się długo utrzymywać przy piłce. W pierwszych minutach lepsze wrażenie sprawiali gracze „The Reds”, w szeregach których prym wiedli Raheem Sterling i Joe Allen. Szczególnie chyżonogi Jamajczyk sprawiał wiele kłopotów bardzo niepewnemu Carlowi Jenkinsonowi. Jednak jako pierwszy sygnał do ataku dał Fabio Borini, dwukrotnie próbując zaskoczyć golkipera gości. Premierowy strzał Arsenalu został oddany w 11. minucie – po ciekawej, koronkowej akcji z 16. metra uderzył Santi Cazorla, jednak zbyt lekko, by zaskoczyć dobrze ustawionego Pepe Reinę.
Z każdą kolejną minutą coraz większą przewagę osiągali goście. Fenomenalne zawody rozgrywał Abou Diaby, dyrygując kolegami ze spokojem graniczącym z brakiem układu nerwowego. Mało widoczny w porównaniu z poprzednimi meczami był filigranowy Santi Cazorla. W ekipie gospodarzy fatalnie grali bohaterzy potyczki z City – Steven Gerrard i Luis Suarez, których głupie straty raz po raz doprowadzały Rodgersa do furii.
W 31. minucie Arsenal zdobywa prowadzenie i tym samym pierwszą bramkę w sezonie 2012/2013. Karygodną pomyłkę popełnił Gerrard, podając wprost pod nogi przeciwnika. Ponieważ akcja toczyła się na połowie Arsenalu, wydawało się, że nic nie grozi Liverpoolowi. Nic bardziej mylnego. Lukas Podolski świetnym podaniem minął asekurujących kolegę Sahina z Allenem i momentalnie ruszył do przodu. Fantastycznie zachował się Cazorla, który podprowadził futbolówkę pod pole karne „The Reds” i podręcznikowo zagrał do wbiegającego Podolskiego, za którym nie nadążył Glen Johnson. Niemiec spokojnym strzałem w długi róg pokonał Reinę, zapewniając Arsenalowi prowadzenie.
W 38. minucie ponownie dał o sobie znać genialny nastolatek Rodgersa – Raheem Sterling. Po zamieszaniu w polu karnym i niepewnej interwencji Mannone piłka spadła pod nogi Jamajczyka. Ten, mimo oddechu Vermealena na plecach, w cudowny sposób obrócił się w stronę bramki Włocha i atomowym strzałem sprawdził wytrzymałość siatki na Anfield Road. Niestety dla fanów „The Reds” , minimalnie się pomylił i futbolówka zatrzepotała po zewnętrznej stronie słupka.











