W 5. kolejce Premier League Arsenal Londyn bez większych problemów pokonał na własnym stadionie Stoke City 3:1. Dzięki zdobyciu trzech punktów „Kanonierzy” co najmniej do meczu Tottenhamu będą mogli się cieszyć z samodzielnego liderowania w tabeli. Bohaterami spotkania byli: Ramsey (podtrzymana passa strzelecka) oraz Özil (dwie asysty).
Na Emirates Stadium doszło dziś do pojedynku zespołów z górnej części tabeli. Gospodarze dzięki potencjalnej wygranej mogli zostać nowym liderem Premier League. Na przedmeczowej rozgrzewce urazu doznał Walcott, który obserwował rywalizację z trybun.

Piłkarze Arsenalu od pierwszych minut ruszyli do ataku. W środku pola szarżował Wilshere, a na boku Gibbs. W 5. minucie po pięknym uderzeniu z rzutu wolnego Özila z okolic 20. metra golkiper Stoke sparował piłkę w swój prawy bok. Tam już czyhał na nią Ramsey, który ustrzelił czwartą bramkę w tym sezonie ligi angielskiej. „Kanonierzy” w pierwszym kwadransie dominowali zarówno w ataku pozycyjnym, jak i w stałych fragmentach gry.
Natomiast wszystkie ataki gości były chaotyczne i kończyły się zazwyczaj długimi zagraniami w kierunku Jonesa. Londyńczycy też nie zachwycali i oprócz akcji bramkowej nie stwarzali sobie groźnych sytuacji. W 22. minucie dobrą pozycję do strzału z wolnego miał Adam, gdyż piłka była ustawiona kilka centymetrów poza boczną linią pola karnego. Mocne uderzenie zastopował jednak mur zawodników Arsenalu.
Lenistwo gospodarzy zostało wkrótce skarcone. Po jednym z dośrodkowań N’Zoziego futbolówka wylądowała na nodze Arnautovicia, który z powietrza uderzył w słupek bramki Szczęsnego. Odbitą piłkę z około 16. metra precyzyjnym strzałem umieścił w siatce Cameron. Piłkarze Arsenalu próbowali odzyskać prowadzenie, lecz wszystkie ich strzały (Wilshere’a i Mertesackera) lądowały na ciałach defensorów gości.

Mertesacker chwilę później dopiął swego. W przytomny sposób uderzył piłkę lecącą z kornera na krótszy słupek. Futbolówka po strzale leciała dosyć długo, jednak interwencje Begovicia sabotował Kościelny, który chciał dobijać (niepotrzebnie) strzał niemieckiego stopera. Swoją okazję po dwójkowej akcji z Wilsherem miał również Giroud. Francuz nie zdążył jednak doścignąć prostopadłego podania. Końcówka pierwszej połowy minęła pod dyktando gospodarzy, którzy nie kwapili się jednak do ataków.












