Arsenal wygrywa z Wolverhampton dzięki świetnej postawie w bramce Łukasza Fabiańskiego. Dwa gole w pierwszej i ostatniej minucie strzelił Marouane Chamakh. Natomiast Everton w samej końcówce spotkania uratował jeden punkt po golu Jermaine Beckforda.
Arsenal 2:0 Wolverhampton
Dzisiejszym meczem „Kanonierzy” z pewnością chcieli wynagrodzić kibicom ostatnie porażki z Dynamem Kijów i z Newcastle, ale „Wilki” to niełatwy przeciwnik. Przed tygodniem sprawiły dużą niespodziankę, wygrywając u siebie z Manchesterem City. A w ostatniej kolejce stracili punkty z Manchesterem United na Old Trafford w samej końcówce meczu.

Arsenal zaczął od mocnego uderzenia już od pierwszego gwizdka sędziego. Efektem tego był gol strzelony w pierwszej minucie spotkania. Rosicky po rajdzie z połowy boiska odegrał piłkę do Aleksa Songa, który świetnie dośrodkował na głowę Chamakha, a jemu nie pozostało nic innego, jak precyzyjnie uderzyć na bramkę „Wilków”.
Przez kolejne minuty gra głównie toczyła się w środku pola. Obie drużyny nie potrafiły stworzyć żadnej ciekawej akcji, aż do 19. minuty, kiedy to strzał Fabregasa po wyśmienitym podaniu Arszawina z trudem wybronił Hahnemann. Podopieczni Micka McCarthy’ego pierwszy niebezpieczny strzał oddali w 25. minucie meczu, a konkretnie zrobił to Miljas. Trzy minuty później swoją szanse zmarnował Kevin Doyle. W 36. minucie do wyrównania mógł doprowadzić Jarvis, ale na posterunku w bramce stał Fabiański, który w ostatniej chwili zdołał sparować piłkę na róg.
Piłkarze obu zespołów przez większą część pierwszej połowy nie rozpieszczali kibiców zebranych na Molineux sytuacjami bramkowymi. Długo konstruowane akcje, zarówno jednej, jak i drugiej drużyny, najczęściej kończyły się na linii defensywnej rywala.
W drugiej połowie meczu pierwszą wspaniałą okazje na powiększenie prowadzenia zmarnował Fabregas. Jego strzał nieznacznie minął bramkę Hahnemanna. Odpowiedź „Wilków” nadeszła osiem minut później. Głową uderzał po raz kolejny Doyle, ale refleks Łukasza Fabiańskiego uchronił „Kanonierów” od straty gola. Trzy minuty później podobnie strzelał Foyle, ale tym razem Sagna wybił piłkę z linii bramkowej.
W 64. minucie kibicom przypomniał o sobie Andriej Arszawin. Rosjanin po rajdzie uderzył futbolówkę z około 30 metrów, ale ta odbiła się od słupka i wynik wciąż pozostawał bez zmian. Kolejna szansa londyńczyków nadeszła w 80. minucie. Po zamieszaniu w polu karnym do bezpańskiej piłki dopadł Djourou, ale strzelił tuż obok bramki „Wilków”.
W doliczonym czasie gry okazję na wyrównanie miał Wolverhampton. Strzał w światło bramki oddał po raz kolejny Kevin Doyle, ale nie zdołał pokonać świetnie spisującego się w bramce Polaka. To, co nie udało się gospodarzom, dokonali goście. Tuż przed zakończeniem spotkania wynik podwyższył po raz kolejny Marouane Chamakh.











