Arsenal Londyn zwyciężył po bardzo dobrym meczu z Manchesterem United. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Ramsey, który wykorzystał świetne podanie van Persiego. Ten mecz miał jednak kilku bohaterów, a jednym z nich był Wojciech Szczęsny, który w kilku przypadkach ratował swój zespół przed utratą bramki.
Już w pierwszych sekundach Arsenal pokazał, że nie zamierza odpuszczać „Czerwonym Diabłom”. Odważne wejście Wilshere’a napędziło sporo strachu defensorom United, jednak piłka po jego strzale wylądowała obok bramki. Kilka chwil później świetne ofensywne wejście Clichy’ego o mały włos nie trafiło pod nogi wbiegającego w pole karne Walcotta. Te dwie akcję były najgroźniejsze z wielu ataków „Kanonierów”, którzy absolutnie zdominowali to spotkanie w pierwszym kwadransie. Świetnie dysponowani Wilshere i Walcott siali spustoszenie w obronie rywala, lecz efektów bramkowych nie było.

Manchester pierwszą groźną akcję przeprowadził w 20. minucie. Indywidualna szarża Fabio zakończyła się jednak niedokładnym podaniem do Hernandeza i piłkarze Arsenalu szybko wyjaśnili sytuację. Potem znów do głosu doszli „Kanonierzy”. Przeprowadzane w zawrotnym tempie akcje nie robiły jednak wrażenia na bloku defensywnym Manchesteru. W 32. minucie sędzia popełnił bardzo poważny błąd. Piłka po dośrodkowaniu z prawej strony boiska zmierzała wprost na głowę van Persiego, lecz w ostatniej chwili uprzedził go Vidić, który niczym wytrawny siatkarz strącił piłkę ręką. Powinien być rzut karny!
Pierwsza połowa stała pod znakiem przewagi „The Gunners”. Kontry piłkarzy Manchesteru nie były tak groźne jak ataki gospodarzy, choć w końcówce zawodnicy „Czerwonych Diabłów” szturmowali bramkę Wojciecha Szczęsnego z wielkim animuszem. Do przerwy bramki jednak nie padły.
Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia United. Rzut wolny z odległości około 25 metrów wykonywał Rooney, napastnik reprezentacji Anglii posłał piłkę w okienko bramki Arsenalu, ale Wojciech Szczęsny był czujny i wyłapał futbolówkę, wykazując się znakomitym kunsztem. Później jednak wszystko wróciło do normy i wściekle atakował Arsenal. Szansę miał Bakary Sagna, lecz w dobrej sytuacji posłał piłkę obok bramki. W odwecie Hernandez niemal wywołał u kibiców Arsenalu palpitację serca, ale znów zabrakło precyzji. Reprezentant Meksyku pomylił się dosłownie o kilka centymetrów. Efektowna wymiana ciosów zakończyła się bramką dla gospodarzy. Na prawym skrzydle szarżował van Persie, następnie Holender podał do wbiegającego w pole karne Ramseya, a ten płaskim strzałem posłał piłkę do siatki obok bezradnego Edwina van der Sara.
Potem oglądaliśmy już „diabelskie tornado”. Manchester ruszył do ofensywy z werwą godną najmocniejszej drużyny Europy. Jednak największą korzyścią zrywu „Czerwonych Diabłów” była seria rzutów rożnych. Zespół Aleksa Fergusona atakował, a podopieczni Arsene Wengera szukali okazji do kontry. Najbliżej strzelenia bramki był Nani, jednak jego uderzenie padło łupem fenomenalnie interweniującego Szczęsnego.











