Arsenal Londyn zremisował na własnym stadionie z Liverpoolem 2:2. Goście prowadzili już 2:0 po trafieniach Suareza i Hendersona, ale bramki Giroud i Walcotta pozwoliły gospodarzom na wywalczenie jednego punktu.
Arsenal w pierwszych minutach spotkania starał się kontrolować grę, „Kanonierzy” budowali ataki pozycyjne, próbując przejąć inicjatywę. Wystarczył jednak szybki kontratak „The Reds”, dośrodkowanie Glena Johnsona i Luiz Suarez, który dobił strzał Daniela Sturridge’a, aby to goście wyszli na prowadzenie już w 5. minucie.
Gospodarze próbowali szybko odrobić straty, ale nawet spora liczba rzutów rożnych nie przyniosła efektu. Bardzo aktywny w szeregach Liverpoolu był Luis Suarez, który nie tylko udzielał się w ofensywie, ale również ciężko pracował w defensywie. Bardzo groźnie wyglądały dośrodkowania gospodarzy, którzy w nich właśnie upatrywali swojej szansy na zdobycie gola wyrównującego.
Jeszcze przed przerwą Arsene Wenger został zmuszony do przeprowadzenia pierwszej zmiany. Kontuzji doznał Kieran Gibbs. W jego miejsce na murawie pojawił się Andre Santos. W końcówce pierwszej połowy Liverpool pokazał dobrą, inteligentną grę, a bramkę mógł zdobyć Jordan Henderson, ale uderzył ponad poprzeczką. Do przerwy goście prowadzili więc 1:0.
W drugiej części spotkania gospodarze sprawili wrażenie, jakby obudzili się na dobre po nie najlepszej pierwszej połowie. Podobnie jednak jak w pierwszej połowie w trakcie szturmu Arsenalu bramkę zdobył… Liverpool. Jordan Henderson popisał się niesamowitą akcją w polu karnym rywala, wkręcił obrońców w ziemię i powiększył prowadzenie swojego zespołu.
Uspokojeni pewnym prowadzeniem goście nieco odpuścili, zostawili Arsenalowi sporo wolnej przestrzeni i już trzy minuty później stracili bramkę. Giroud strzałem głową po dośrodkowaniu Podolskiego przywrócił swoim kolegom z zespołu nadzieję na uzyskanie korzystnego wyniku.
Nie minęły kolejne trzy minuty, kiedy na tablicy świetlnej widniał już remis. „Kanonierzy” kilkoma szybkimi podaniami rozmontowali obronę Liverpoolu, a całą akcję strzałem w długi słupek skończył Theo Walcott. Wydawać by się mogło, że Reina miał szansę obronić to uderzenie, ale golkiper gości dał się zaskoczyć i po raz kolejny musiał wyciągać piłkę z bramki.
Reagując na dwie szybko stracone bramki, Brendan Rodgers zdjął z boiska Daniela Sturridge’a, a w jego miejsce wprowadził Jose Enrique. Ta roszada pozwoliła Liverpoolowi uspokoić grę na tyłach, ale jednocześnie osłabiła nieco siłę ofensywną. Na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Giroud mógł zdobyć zwycięskiego gola, ale pomylił się z bliskiej odległości. W odpowiedzi w doliczonym czasie gry Luis Suarez pomylił się przy strzale z 10 metrów, zaprzepaszczając tym samym szansę na zdobycie trzech punktów na Emirates. Kilka chwil później sędzia zagwizdał po raz ostatni, kończąc spotkanie przy wyniku 2:2.










