Z zaplanowanych na dzisiaj na godzinę 16. dwóch spotkań (resztę przełożono już wczoraj) odbyło się tylko jedno. Mecz pomiędzy Wigan i Aston Villa został przełożony, ze względu na złe warunki atmosferyczne. Mecz na Emirates Stadium odbył się zgodnie z planem i po zaciętej walce Arsenal podzielił się punktami z Evertonem, remisując 2:2.
Spotkanie na Emirates Stadium niespodziewanie lepiej rozpoczęli goście, którzy już w 11. minucie objęli prowadzenie. Kibiców Evertonu uszczęśliwił Leon Osman. Radość „The Toffees” trwała jednak zaledwie kwadrans, bo w 27. minucie do wyrównania doprowadził – będący ostatnio w wybornej formie – Denilson. Na zaskakująco zielonej – jak na panujące obecnie w Anglii warunki pogodowe – murawie Emirates, mieliśmy dużo walki, ale dobrych sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo.
Przed przerwą w północnym Londynie więcej goli nie zobaczyliśmy i wszystko miało się rozstrzygnąć w drugiej części spotkania.
Po zmianie stron znów na murawie widzieliśmy wiele walki, ale na gola trzeba było czekać aż do 80. minuty. Wtedy to piłkę przejął Steven Pienaar, który popędził z futbolówką w kierunku bramki Almunii i w świetnym stylu pokonał hiszpańskiego golkipera. Chwilę później, w tajemniczych okolicznościach, boisko opuścić musiał Denilson. Młody Brazylijczyk przez nikogo nie atakowany upadł na murawę i już się z niej nie podniósł. Zniesionego na noszach Denilsona zmienił Fran Merida.
Kiedy wydawało się, że z Emirates trzy punkty wywiozą gracze Evertonu, w doliczonym czasie gry „Kanonierzy” doprowadzili do wyrównania. Tomas Rosicky uderzył mocno prawą nogą, piłka po drodze odbiła się jeszcze od jednego z broniących graczy „The Toffees” i wpadła do bramki ponad interweniującym Timem Howardem.
Ostatecznie Arsenal zremisował na własnym obiekcie z Evertonem 2:2.










