Bez niespodzianki zakończyło się spotkanie Cardiff z Arsenalem Londyn. Goście pokonali Walijczyków 3:0. Bramki dla „Kanonierów” zdobył dwukrotnie Ramsey, a jedno trafienie dołożył Flamini.
Spotkanie mocnym akcentem rozpoczęła drużyna Arsene Wengera. Już po niespełna 60 sekundach gry świetny strzał Aarona Ramseya zatrzymał się na spojeniu bramki Davida Marshalla. Arsenal był w natarciu, jednak nie stworzył sobie groźnej sytuacji podbramkowej. Gospodarze, chcąc udowodnić, że w tym spotkaniu nie będą tylko chłopcami do bicia, ruszyli do ataku. Ich akcje były mocno chaotyczne i w większości kończyły się stratami lub niedokładnymi dośrodkowaniami. Goście mieli kolejną świetną szansę na zdobycie bramki w 15. minucie meczu. Oliver Giroud znalazł się na pozycji spalonej po podaniu od Mesuta Oezila. Ten fakt zauważyli wszyscy oprócz bocznego arbitra, który nie podniósł chorągiewki do góry. Francuz, jak i defensorzy „The Bluebirds” stanęli jak wryci i dopiero po chwili zerwali się do gry. Mimo próby zwodu i strzału Giroud nie wyciągnął nic z tej akcji.

Pierwszą groźną sytuację podopieczni Malkya Mackaya wypracowali sobie w 17. minucie meczu. Groźne dośrodkowanie głową zamykał Whittingham. Futbolówka po jego strzale przeleciała nad rękoma Wojciecha Szczęsnego i spadła na górnej siatce bramki. Odpowiedź gości była bezlitosna. Po niespełna dziesięciu minutach gry do siatki bardzo ładnym strzałem głową trafił Aaron Ramsey. Asystował mu Oezil. Strzelec bramki nie celebrował jej z powodu szacunku do swojej byłej drużyny. Reprezentant Walii jest wychowankiem klubu z Cardiff.
Gospodarze ponownie podjęli inicjatywę. Z dobrej strony niejednokrotnie pokazał się Jordon Mutch. Niezłą sytuację w końcówce pierwszej połowy miał Kim. Koreańczyk po dośrodkowaniu Whittinghama nie trafił w piłkę. Ta odbiła się od najbliższego defensora Arsenalu i poszybowała w górę. Dopadł do niej Mutch i spróbował uderzyć z przewrotki, jednak nie miał zbyt wiele czasu, by przygotować się do strzału.
Drugą połowę ponownie w lepszym stylu rozpoczęli goście. W dobrej sytuacji znalazł się Giroud, lecz Francuz trafił w nogi obrońców Cardiff. Kolejne minuty spotkania należały do gospodarzy. Cardiff przycisnęło Arsenal, w wyniku czego Wojciech Szczęsny mógł wykazać się swoim bramkarskim kunsztem. W 51. minucie meczu jego czujność sprawdził Cambell. Anglik uderzył głową z najbliższej odległości, a Polak kapitalnie zatrzymał strzał. Dominacja gospodarzy była widoczna, jednak nie przyniosła wymiernych korzyści.
Arsneal przebudził się na 20 minut przed zakończeniem meczu. Najpierw Wilshere zagrał ładną piłkę do Cazorli, a Hiszpan trafił wprost w ręce bramkarza gospodarzy. „Kanonierzy” odroczyli ostateczny wymiar kary tylko na moment. W 86. minucie spotkania do siatki trafił Flamini, a kolejną asystę zaliczył Oezil. Już po niespełna sześciu minutach Arsenal zdobył trzecią bramkę. Piłka uderzona przez Ramseya ponownie zatrzepotała w siatce. Walijczyk utwierdza nas w przekonaniu, że ten sezon będzie należał do niego. „Kanonierzy” coraz wygodniej rozsiadają się na mistrzowskim tronie.











