Doczekaliśmy się kolejnego odcinka epopei dotyczącej Theo Walcotta i jego nowego kontraktu. Gdy wydawało się już, że piłkarz oraz klub dojdą do szybkiego porozumienia, głos w sprawie postanowili zabrać włodarze Arsenalu.
Oficjalne stanowisko klubu brzmi: dla Walcotta nie zamierzamy zachwiać naszej struktury wynagrodzeń. W praktyce oznacza to mniej więcej tyle, że jeśli Theo chce zostać w Arsenalu, to marzenia o tygodniówce rzędu 100 tysięcy funtów może włożyć między bajki. Przypomnijmy, iż kontrakt zdolnego napastnika kończy się wraz z upływem tego sezonu, a więc już w styczniu Theo będzie mógł za darmo związać się z nowym pracodawcą, jeśli jego agent nie osiągnie porozumienia dotyczącego sygnowania nowej umowy. Wydawało się, że kością niezgody jest jedynie pozycja, jaką miałby odgrywać Anglik w drużynie „Kanonierów”. Walcott widzi siebie w ataku, natomiast Arsene Wenger już niekoniecznie, często ustawiając wychowanka Southamptonu na prawym skrzydle. Mimo to francuski szkoleniowiec jest pewien pozostania Theo na Emirates Stadium, w przeciwieństwie do prezesa Arsenalu, Petera Hill-Wooda:

– Mamy naszą generalną strukturę finansów i nie jesteśmy gotowi jej złamać dla nikogo. Złożyliśmy ofertę, ale on [Walcott – przyp. red.] uznał ją za nie do przyjęcia i to tyle. My uważamy, iż jest to bardzo rozsądna oferta.
Hill-Wood dodaje:
– Ciągle z nimi rozmawiamy i mamy nadzieję na porozumienie. Ale nie pytajcie mnie kiedy, bo nie mam zielonego pojęcia. Chciałbym, aby on trochę ustąpił i podpisał nową umowę. Byłoby szkoda, gdyby tak się nie stało.
Prezes Hill-Wood krytykuje także niebotyczne żądania piłkarzy oraz ich agentów:
– To wymknęło się spod kontroli, a ich doradcy przez większość czasu nie doradzają im jakoś rewelacyjnie.











