Arsenal Londyn pokonał na własnym stadionie Stoke City 1:0. Jedynego gola zdobył Lukas Podolski w samej końcówce spotkania. Gospodarze mogli wygrać o wiele wyżej, ale znakomitą formę zaprezentował bramkarz gości, Asmir Begović.
Arsenal od pierwszych minut starał się kontrolować przebieg spotkania, choć goście ze Stoke nie chcieli tanio sprzedać skóry. Po kilku dobrych minutach „Kanonierów” przed dobrą szansą do otworzenia wyniku spotkania stanął Olivier Giroud, który dostał dośrodkowanie od Diaby’ego. Francuz był jednak dobrze kryty, co znacznie utrudniło oddanie dobrego strzału i piłka powędrowała daleko obok słupka.

Po kwadransie przyszła pora na dobrą okazję dla Stoke – Peter Crouch na granicy pola karnego obrócił się z piłką przy nodze i uderzył w kierunku bramki strzeżonej przez Wojtka Szczęsnego. Polski golkiper nie musiał nawet interweniować w tej sytuacji, gdyż piłka przeleciała ponad poprzeczką.
Spotkanie w dalszym ciągu było wyrównane, ale walka toczyła się głównie w bezpiecznej odległości od bramki, stąd bramkarze obydwóch zespołów nie mieli okazji do wykazania się swoimi umiejętnościami. Prawdziwy refleks zaprezentował nam w 31. minucie Begović. Golkiper gości przy sporym zamieszaniu w polu karnym świetnie zatrzymał strzał Aleksa Oxlade-Chamberlaina. Kilka chwil później bramkarz Stoke po raz kolejny udowodnił, że należy do ligowej czołówki, kiedy to w nieprawdopodobny sposób zatrzymał strzał głową jednego z piłkarzy Arsenalu.
W końcówce pierwszej połowy Arsenal zamknął swoich rywali w ich polu karnym, usiłując otworzyć wynik spotkania. Kolejną znakomitą okazję miał w 40. minucie Oxlade-Chamberlain, kiedy to otrzymał świetną piłkę od Wilshere’a. Ponownie na drodze stanął mu jednak Begović. Na kilka chwil przed gwizdkiem sędziego kończącym pierwsze 45 minut gry doszło do niebezpiecznej sytuacji w walce o górną piłkę. W efekcie Jonathan Walters musiał założyć opatrunek na krwawiącą głowę. Do przerwy kibice nie mieli okazji oglądać żadnej bramki, a duża w tym zasługa golkipera Stoke.
W drugą połowę podopieczni Arsene Wengera weszli bardzo dobrze, ale to nie wystarczyło do zdobycia pierwszej bramki. Dobrą okazję zmarnował Olivier Giroud. Widzący nieskuteczność swojego zespołu trener wysłał do boju Podolskiego i Cazorlę, którzy mieli za zadanie znaleźć w końcu drogę do bramki niesamowitego dziś Begovicia.
Mimo wzmocnienia siły ofensywnej „Kanonierów” obrona Stoke nadal dzielnie dawała sobie radę z powstrzymaniem ataków rywali. Na 15 minut przed końcem spotkania Walcott został sfaulowany tuż przed polem karnym. Do piłki podszedł Podolski, sprytnym strzałem wykorzystał do zmiany toru lotu piłki jednego ze stojących w murze zawodników, czym kompletnie zmylił Begovicia, i skierował piłkę do bramki! Sędzia liniowy zgłaszał wątpliwości co do tego, czy gol powinien zostać uznany, ale po konsultacji z głównym arbitrem przyznał, że wszystko odbyło się zgodnie z przepisami.











