Zakończyły się kolejne starcia 24. kolejki Premiership. Obyło się w nich bez niespodzianek, swoje mecze wygrały Arsenal Londyn i Manchester United. Bohaterami spotkań zostali zdobywcy hat-tricków: Robin van Persie i Dimitar Berbatow.

Manchester – Birmingham
Zdecydowanym faworytem starcia na Old Trafford byli podopieczni sir Aleksa Fergusona. Publiczność licznie zgromadzona na stadionie w Manchesterze liczyła, że ich pupile kontynuować będę udaną serię i umocnią się na prowadzeniu w tabeli. Początek spotkania „Czerwone Diabły” miały imponujący. Już pierwsza ich akcja zakończyła się zdobyciem bramki. Zaledwie 120 sekund gry potrzebował Dimitar Berbatow na wykorzystanie podania Johna O’Shei i umieszczenie piłki w siatce. Trzy minuty później Bułgar mógł dołożyć swoje drugie trafienie, lecz tym razem spudłował. Po niecelnym uderzeniu Carricka gra wyraźnie siadła. Gospodarze szukali kolejnych okazji na bramkę głównie w rzutach rożnych, które nie kończyły się po ich myśli. Około 20. minuty kibice zgromadzeni na Old Trafford byli świadkami niezłych uderzeń Ryana Giggsa i Naniego. Jednak ani Walijczyk, ani Portugalczyk nie trafili do siatki Birmingham.
Niedługo potem pecha miał Michael Carrick. Defensywny pomocnik United musiał przedwcześnie opuścić boisko z powodu urazu. Jego kolegom z drużyny nie przeszkadzało to jednak w dobrej grze i dążeniu do zdobywania kolejnych goli. Szczególną ochotę na umieszczanie piłki w siatce miał w sobotę Berbatow. Bułgar w 31. minucie tym razem otrzymał podanie od Rooneya i strzelił swoją drugą bramkę w tym meczu. Chwilę później mógł skompletować hat-tricka, lecz chybił. Również znakomitą okazję na podwyższenie wyniku zmarnował Gibson, nie trafiając, a Giggs został zablokowany. Walijczyk dopiął jednak swego i tuż przed przerwą po serii kornerów zaliczył także i swoje trafienie. Do końca pierwszej połowy utrzymał się wynik 3:0.
Początek drugiej części również okazał się bardzo pomyślny dla Berbatowa. Były zawodnik Tottenhamu Hotspur Londyn i Bayeru Leverkusen zdobył swoją trzecią bramkę meczu, dokładając trzecią cegiełkę do hat-tricka, na który jak najbardziej zapracował. Manchester nie forsował tempa. Grał swoje, dążąc w ten sposób do zdobycia kolejnych bramek. Swoją szansę dwukrotnie zmarnował jednak Nani. Lecz i on doczekał się swojej okazji i dobił rywala, podwyższając prowadzenie United na 5:0.
Arsenal – Wigan
Spotkanie na Emirates Stadium mogło mieć jednego faworyta. Byli nim podopieczni Arsene Wengera. „Kanonierzy” pilnie potrzebowali punktów, gdyż tylko zwycięstwo mogło ich przybliżyć do liderującego Manchesteru. Już w czwartej minucie pierwszą okazję na zdobycie gola zmarnował Nasri. 240 sekund później w bramkę strzeżoną przez Al Habsiego nie trafił Van Persie. Arsenal zamknął swoich przeciwników na ich połowie, nie dopuszczając ich do głosu. Londyńczycy co rusz organizowali kolejne akcje, lecz ich strzały były blokowane lub znakomicie, jak w 18. minucie przy uderzeniu Walcotta, spisywał się bramkarz Wigan. Jednak chwilę później trybuny Emirates Stadium oszalały. Piękną asystę Songa wykorzystał Van Persie i trafił do siatki.











