Znamy wiele opowieści o zawodnikach, którzy w swoich krajach nie byli w stanie się przebić, a do Polski sprowadzeni zostali jako przyszłe gwiazdy. Jak kończą się podobne historie? Rzeczywistość weryfikuje ich umiejętności. Tym razem jest jednak inaczej – do Sandecji Nowy Sącz sprowadzono Kameruńczyka, Armando Ella Kena, który dorastał w… La Masii. Tak, w szkółce Barcelony!
Nie każdy ma szansę zostać nazwany przyszłym Thierrym Henrym. Patrząc na kompilacje jego umiejętności, trudno uwierzyć, że historia młodego chłopaka potoczyła się tak fatalnie, że z najlepszej (?) szkółki w Europie trafił na Ukrainę, a potem na Węgry. Wszystko rozpoczęło się dziewięć lat temu. Fundacja Samuela Eto’o wypatrzyła młodego Kameruńczyka i pomogła mu przenieść się do wielkiej Barcelony. Dla młodego chłopaka był to początek wielkiej kariery. Ówczesny koordynator grup młodzieżowych Capellas powiedział po czterech latach: – To mój prywatny typ na przyszłego najlepszego piłkarza świata.
Dlaczego wszystko nie potoczyło się tak, jak powinno? Oddajmy głos samemu skrzydłowemu. – Niestety w 2011 roku doznałem poważnej kontuzji kolana podczas meczu reprezentacji Kamerunu do lat 20. Byłem operowany w Barcelonie przez najlepszych lekarzy. Postanowiłem jednak poszukać nowego wyzwania, bo trudno byłoby wrócić tam i znów pokazać wszystko, co najlepsze – powiedział 21-latek. O tym, że mógł wybić się z tego rocznika i nawet w poprzednim sezonie występować przeciwko najlepszym, może świadczyć fakt, że grał i trenował z obecnymi młodymi gwiazdami „Blaugrany”. Rafael Alcantara, Sergi Roberto i Marc Barta – to oni grają w tej chwili na największych kilkudziesięciotysięcznikach. Armandowi przyjdzie grać na stadionie mieszczącym trzy tysiące widzów… I bronić się przed spadkiem w drugiej klasie rozgrywkowej w Polsce.
Wielkich problemów z aklimatyzacją nie powinno być. Armand Ella trafił do klubu, w którym występuje już dwóch Senegalczyków. Pojawienie się w Nowym Sączu to okazja na promocję nie tylko dla niego. Wciąż młody chłopak może liczyć na transfer do Ekstraklasy, skąd o wybicie się do europejskich średniaków będzie dużo łatwiej. To również genialny ruch piarowy w wykonaniu klubu. W mieście z pewnością wiele osób będzie chciało zobaczyć, jak prezentuje się nowy nabytek z takim życiorysem (tj. treningami w Barcelonie). Pamiętajmy jednak, że chłopak miał problemy z przebiciem się i we Lwowie, i w Rapoczi Kaposvar. Dlaczego tak było? Trudno powiedzieć – jeśli jednak będziemy o tym pamiętać, to ewentualne rozczarowanie będzie dużo mniejsze.
Kibice będą musieli prawdopodobnie poczekać na zobaczenie nowego nabytku. Ella Ken od pół roku był bezrobotny, trenował z Pogonią Lwów i na powrót do wielkiej piłki jeszcze się nie zanosiło. Pamiętajmy jednak, że cierpliwość w tym zawodzie to podstawa. I bardzo łatwo przywołać casus Paulinho – chłopaka, który z ŁKS-u trafił na mundial w Brazylii. Podobnej kariery życzymy Kameruńczykowi.











