Podopieczni Frantiska Straki odnieśli zwycięstwo warte sześciu punktów, można stwierdzić. Wszystko za sprawą wygranej w meczu z Polonią Bytom, a więc bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie w Ekstraklasie.
Obydwa zespoły, rozpoczynając mecz, musiały być w bojowych nastrojach, o czym zaświadczali opiekunowie drużyn. Swoje ambicje jako pierwsi potwierdzili zawodnicy Arki Gdynia, którzy otworzyli wynik i to już w 4. minucie meczu. Rzut rożny wykonany w sposób podręcznikowy, a Maciej Szmatiuk znalazł się idealnie w polu karnym i dał prowadzenie swoim kolegom. Juszczyk nie miał żadnych szans na obronę tego strzału.

Gospodarze, pewnie ze sporym udziałem szybko zdobytego prowadzenia, świetnie spisywali się w pierwszym kwadransie, raz po raz pojawiając się w okolicach pola karnego Juszczyka, próbując sforsować bytomskie zasieki. Mogło się to udać po niemal pół godzinie gry, kiedy Glavina ładnie dośrodkował piłkę do Ivanovskiego, ale napastnik Arki nie potrafił skierować piłki do siatki.
Zresztą Glavina był jednym z aktywniejszym, jeśli chodzi o strzały z dystansu. Chorwat cały czas starał się ustawić swój celownik na bramkę Juszczyka, jednak najbliżej był w 36. minucie. Piłkarz Arki przymierzył nieźle, ostatecznie piłka pofrunęła minimalnie obok bramki. Odpowiedzią Polonii była akcja jeszcze przed przerwą, którą zainicjował Barcik, oddając piłkę Radzewiczowi. Skrzydłowy gości ruszył lewym skrzydłem i niewiele brakowało, aby jego podanie znalazło się pod nogami jednego z lepiej ustawionych graczy Polonii.
Groźnie dla gospodarzy było jeszcze tuż przed zejściem do szatni, kiedy Kobylik po indywidualnej akcji zdecydował się na strzał. Piłkarz Arki uderzył mocno i precyzyjnie, ale ku zaskoczeniu niemal wszystkich na stadionie w Gdyni, Moretto zdecydował się złapać piłkę, zamiast odbijać.
Tuż po zmianie stron goście mogli, co więcej, powinni, zdobyć wyrównanie, kiedy popisali się spektakularną akcją. Wymiany podań na pełnej szybkości, bez przyjęcia, nie powstydziłby się niejeden zespół europejskiej klasy, a Polonia zakończyła tę akcję sytuacją sam na sam Vascaka z Moretto. Niestety, napastnik gości nie potrafił pokonać golkipera gdynian.

Tym razem niewykorzystane sytuacje się nie zemściły na graczach Roberta Góralczyka, a nawet udało się wreszcie jedną z nich wykorzystać. Podanie z prawego skrzydła opanował wprowadzony w przerwie Drozdrowicz, a następnie, popisując się sprytem boiskowym, pokonał Moretto i dał bytomianom wyrównanie i nadzieję na korzystny wynik w tym meczu.











