Arka Gdynia przegrała na własnym terenie z Legią Warszawa 2:5. Przez większość meczu to piłkarze Macieja Skorży przeważali i wygrali w pełni zasłużenie. Po tej porażce gdynianie znajdują się w strefie spadkowej.
Przed tą kolejką Arka zajmowała 14. miejsce w tabeli i od pozycji zagrożonej spadkiem z Ekstraklasy dzielił ją tylko jeden punkt. Kibice z Pomorza byli pełni wiary, że w spotkaniu z Legią ich pupile zdołają wygrać ze stołecznym klubem.

Trudno powiedzieć cokolwiek o pierwszych minutach tego meczu, gra bowiem toczyła się tylko w środkowej części boiska, a akcji było jak na lekarstwo. Na pierwszy dreszczyk emocji kibice musieli czekać do 8. minuty rywalizacji. Z rzutu wolnego szczęścia próbował Glavina, jednak piłka po jego strzale minęła słupek bramkarza Legii. „Arkowcy” do pierwszego kwadransu troszkę dłużej utrzymywali się przy piłce. Jednak potem to podopieczni Macieja Skorży przejęli inicjatywę.
W 28. minucie Legia strzeliła pierwszego gola w meczu, a jego autorem pierwszy raz w tym sezonie był Manu, który wykorzystał podanie Radovicia. Warto wspomnieć, że bardzo ładnym zagraniem akcję zainicjował Cabral.
Arka starała się szybko odpowiedzieć, jednak zabrakło zarówno szczęścia jak i umiejętności wykończenia akcji Labukasa oraz Rozicia. Emocje wzrastały. Nie wytrzymał ich Mateusz Siebert, który w 44. minucie otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę i zespół walczący o utrzymanie musiał sobie radzić bez jednego zawodnika. Właśnie po tym faulu piłkę w pole karne dośrodkował Tomasz Kiełbowicz, doszedł do niej Radović i zdobył gola na 2:0. Pierwsza połowa zakończyła się więc zwycięstwem Legii i trener Straka musiał sporo się napocić w przerwie, aby wzbudzić w swoich zawodnikach chęć do walki na drugą połowę.
Niestety dla piłkarzy z Pomorza, wznowienie gry po przerwie nie ułożyło się po ich myśli. W 49. minucie identyczną akcje jak przy pierwszym golu przeprowadzili legioniści. Akcję stworzył Vrdoljak, który zagrał do Radovicia, a ten podaniem do Kucharczyka minął Moretto i młody napastnik warszawskiego klubu skierował piłkę do pustej bramki.
Dziesięć minut później można było mówić już o pogromie. Na listę strzelców ponownie wpisał się Michał Kucharczyk, który we wspaniały sposób popisał się – jak mówią piłkarze – strzałem nożycami. Asystę przy golu zaliczył Manu, który dośrodkował piłkę z prawej strony boiska. W 67. minucie piłkarz Legii zdobył hat-tricka, jednak według sędziego był na spalonym po strzale głową.
Arka grała do końca i starała się wykorzystać każdą nadarzającą się okazję. W końcu udało się. I to dwa razy w ciągu dwóch minut! Najpierw zamieszanie w polu karnym wykorzystał Maciej Szmatiuk, który golem z prostego podbicia pokonał Skabę. 120 sekund później ponownie kapitan gdynian mógł cieszyć się ze zdobytej bramki. Tym razem po podaniu Labukasa zza pola karnego piłka wylądowała w długim słupku bramki Legii. W tym momencie w sercach fanów gospodarzy zapaliła się iskierka.










