Kolokwialnie mówiąc — Ekstraklasa ruszyła w tym sezonie „z kopyta”. Lech, Jagiellonia oraz Pogoń doznali kompromitujących porażek już na samym starcie rozgrywek. A jak wyglądał mecz kolejki? Delikatnie mówiąc, było to starcie dla koneserów. Co prawda jedna ze stron przynajmniej miała jakieś konkrety, jednak kibicom było dane obejrzeć tylko jedną bramkę. Nawet pokaz pirotechniczny — ten przyszykowany przez klub oczywiście — niezbyt wypalił przez złe warunki atmosferyczne.
Pod czysto piłkarskim względem, rewanż za finał baraży o Ekstraklasę sprzed dwóch sezonów nie porwał. Gdyby nie dogodne okazje, które miał Jacques Ndiaye, neutralni kibice raczej nie wyszliby z tego meczu zadowoleni. Szczególnie gdy pod uwagę weźmiemy ulewę, która wtedy panowała w Lublinie. Jednak takiego kibica najbardziej zawiodła gra Arki Gdynia, w momencie gdy musiała gonić wynik. Czy z taką grą „Arkowcy” mają co szukać w Ekstraklasie?
Bohaterowie tego spotkania — Motor Lublin
Na początku tego spotkania od razu w oczy rzucił się Ndiaye. Senegalczyk przerasta tą ligę pod względem szybkości bez dwóch zdań. Stoperom Arki wręcz będzie się śniło po nocach gonienie Ndiaye, który ma piłkę przy nodze. Jednak co z tego gdy szwankuje przyjęcie, a tym bardziej wykończenie. Co prawda Senegalczyk ostatecznie zakończył ten mecz z golem, jednak na spokojnie mógł mieć ich o dwa więcej. Dobry występ skrzydłowego Motoru to także zasługa Dominicka Zatora. Kanadyjczyk miał wręcz notoryczne problemy z Ndiaye wychodzącym za jego plecy oraz z ustawieniem. Ostatecznie Zator został zmieniony w przerwie.
Motor Lublin — jako kolektyw — ogólnie nie zagrał złego spotkania. Warto wyróżnić Matthysa za luz z piłką przy nodze (celność podań 78/85) oraz Wolskiego, za piłki które posyłał do kolegów z zespołu. Tutaj warto docenić wymianę pozycji między nim, a Scaletem. W pewnym momencie można było się pogubić, gdzie który gra. W zespole gospodarzy mieliśmy też kilka debiutów. Po przerwie na boisko wszedł Dadashov, na kwadrans przed końcem Rodrigues, a w doliczonym czasie gry Haxha. Jednak przez to, że „Motorowcy” grali zachowawczo, by dowieźć wynik do końca, debiutanci nie mieli jak się popisać.











