Reprezentacja Francji prowadzona przez krytykowanego Raymonda Domenecha na własnym boisku zmierzyła się z drużyną Argentyny. Obie ekipy chciały sprawdzić swoją formę przed meczami o punkty. Jednak po tej rywalizacji zadowoleni mogą być tylko piłkarze Diego Maradony.
Wicemistrzowie Świata w eliminacjach do mundialowego turnieju prezentują się poniżej oczekiwań. Z czterema punktami na koncie zajmują dopiero 4. miejsce. Raymond Domenech, który krytykowany jest niemal przez całą Francję, twardo stawia na swoim, czego efekty widzimy. W meczu towarzyskim Francuzi wystawili skład, który do tej pory zawodził. Jednak to spotkanie z Argentyną miało uspokoić wszystkich kibiców. Niestety nie udało się. Podopieczni Diego Maradony przyjechali do Marsylii bardzo zrelaksowani i pewni siebie.
Widać to było na boisku. Francuzi usilnie starali się zdobyć prowadzenie, jednak mądra gra w obronie sprawiła, że do 41. minuty wynik był bezbramkowy. Wtedy to gola dla gości zdobył Gutierrez. Była to ostatnia bramka w pierwszej części spotkania.
Po zmianie stron gra Francuzów się nie zmieniła, a coraz śmielej do akcji wkraczali Argentyńczycy. Zdecydowanie swoją wysoką formę potwierdził Lionel Messi, który nie tylko świetnie podawał, ale również zdobył drugą bramkę.
-Jestem zadowolony ze swojego występu, tym bardziej że zmierzyliśmy się z jedną z najlepszych drużyn świata. Dzięki takim spotkaniom nabieramy pewności w siebie i wiary, że to my możemy być najlepszym zespołem w turnieju w RPA – powiedział gwiazdor Barcelony.
Jeśli Messi utrzyma tę formę do Mistrzostw Świata w 2010 roku, to z pewnością Argentyna będzie jednym z faworytów do końcowego zwycięstwa.










