Ostatni przedświąteczny mecz Bundesligi za nami. Na Borussia-Park Borussia Moenchengladbach zremisowała 2:2 z VfL Wolfsburg. Po meczu wściekły był Favre, który cisnął bidonem.
W 16. kolejce doczekaliśmy się wielu niespodzianek. Borussia Dortmund przegrała z Herthą Berlin, Schalke jedynie zremisowało z Norymbergą, a Bayer Leverkusen zremisował z Werderem Brema. Kibice ekipy z Borussia-Park liczyli, że ich ulubieńcy nie sprawią im niespodzianki i pokonają „Wilki” z Wolfsburga. W wyjściowych składach obu ekip nie doszło do wielkich roszad. Największy komfort miał Lucien Favre, który nie skorzystał z Alvaro Domingueza. Ten zawodnik jest jednak niedostępny już kilka tygodni, ale podopieczni Szwajcara nauczyli się już radzić bez niego i wygrywają kolejne spotkania.
Zarówno piłkarze „Źrebaków”, jak i Wolfsburga rozpoczęli mecz bardzo spokojnie. Nikt na kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia nie chciał przecież nabawić się kontuzji. W ekipie gospodarzy brakowało również zrozumienia. W 12. minucie Raffael dośrodkował futbolówkę po ziemi, ale Patrick Herrmann nie zrozumiał zamiarów kolegów i minął się z piłką. Do swoich sytuacji dochodzili również piłkarze Wolfsburga. Najpierw w polu karnym był Naldo, ale został zablokowany. Na dużo lepszą sytuację trafił Ivica Olić. Chorwat wyszedł sam na sam z ter Stegenem, ale golkiper, który jest na celowniku FC Barcelony, sparował piłkę na rzut rożny.
To był mecz MAtS’a. Piekielnie mocnym uderzeniem popisał się ponownie Olić. Ivica huknął sprzed pola karnego, a ekwilibrystyczną paradą zrobił wrażenie golkiper gospodarzy. Jego obrońcy zachowali się fatalnie i dopuścili Arnolda do dobitki. Ponownie świetnie interweniował Marc, który nie zdążył się podnieść, ale wybił piłkę nogą. Benaglio miał dużo szczęścia, bo kilkanaście sekund później z groźną kontrą ruszył Xhaka. Dośrodkował w pole karne i tylko Herrmann wie, jak tego nie trafił. Będąc na szóstym metrze, kopnął piłkę dwa metry nad poprzeczką.
O ile ter Stegen miał coś do powiedzenia przy poprzednich akcjach, o tyle przy uderzeniu Caligiuriego dużo nie mógł zdziałać. Pomocnik „Wilków” podbił piłkę nad obrońcą gospodarzy i huknął na bliższy dolny słupek z mniej więcej ósmego metra. Piłka zatrzepotała w siatce, ale na tablicy wyników nadal było 0:0. Możemy zadawać sobie pytanie, czy strzelec rzeczywiście dotknął piłki ręką? Z każdą minutą mecz się rozkręcał. Gospodarze co rusz znajdowali się pod polem karnym Diego Benaglio, jednak nie byli w stanie stworzyć większego zagrożenia aż do końca pierwszej połowy.
Wynik meczu osiem minut po rozpoczęciu drugiej połowy otworzył Diego. Dość płaskie dośrodkowanie minęło wszystkich obrońców „Die Fohlen”. Brazylijczyk przyjął piłkę i uderzył ją przy bliższym słupku. Marc-Andre ter Stegen nie miał przy tym strzale żadnych szans. Na drugie trafienie długo nie czekaliśmy. Tym razem do bramki trafił Raffael. Ze świetną kontrą ruszyli gospodarze i ku uciesze publiczności doprowadzili do remisu. Reprezentant „Canarinhos” jedynie zamarkował podanie i ruszył na skraj pola karnego, z którego trafił obok Benaglio. Chwilę później mogło być już 2:1, jednak Raffael czubkiem buta przerzucił piłkę nad poprzeczką.








