Po paśmie sukcesów w młodzieżowym futbolu Anglicy liczyli na dobry wynik w tegorocznych mistrzostwach Europy U-21. Wyjście z grupy i kwalifikacja do igrzysk olimpijskich były celem minimum. Po cichu celowano nawet w ostateczne zwycięstwo, gdyż w angielskiej kadrze nie brakowało uznanych graczy z klubów Premier League. Zamiast sukcesem turniej dla „Sons of Albion” skończył się kompromitacją.
Triumfy w mistrzostwach Europy U-19 oraz mistrzostwach świata U-20 w 2017 roku wywołały euforię wśród Anglików. Młode pokolenie niezwykle utalentowanych zawodników szybko pięło się na szczyt, odgrywając także coraz większe role w zespołach Premier League. Brytyjskie media obwieściły nadejście tłustych lat dla angielskiej kadry. Tym bardziej że selekcjoner pierwszej reprezentacji „Sons of Albion”, Gareth Southgate, coraz odważniej stawiał na najbardziej uzdolnionych graczy. W angielskiej kadrze na dobre zagościli Joe Gomez czy Trent Alexander-Arnold, do których dołączyli kolejni. To sprawiło, że przyszłość reprezentacji „Sons of Albion” zaczęła jawić się w optymistycznych barwach.
Kolejnym potwierdzeniem, że Anglicy dysponują niezwykle uzdolnionym pokoleniem graczy miał być sukces w mistrzostwach Europy U-21 rozgrywanych we Włoszech i San Marino. Selekcjoner kadry „Sons of Albion” U-21, Aidy Boothroyd, powołał na turniej licznych zawodników grających regularnie w zespołach Premier League.
– To naprawdę silny zespół i jestem bardzo zadowolony z grona graczy, którzy będą nas reprezentować w Euro. Dysponujemy wielką grupą talentów, przez co musiałem podjąć kilka trudnych decyzji dotyczących powołań, ponieważ mamy tak wielką głębię [utalentowanych graczy – przyp. red.]. Mamy prawdziwą mieszankę wieku i doświadczenia. Tammy’ego [Abrahama], Demaraia [Greya] i Angusa [Gunna], którzy byli częścią składu Euro U-21 w 2017 roku, lecz mamy też dziewięciu graczy, którzy są wystarczy młodzi, aby zagrać w kolejnych kwalifikacjach do turnieju – komentował powołania w rozmowie z „The Independent” selekcjoner Aidy Boothroyd.
Beznadziejna defensywa i słaby atak
Mimo iż Anglicy trafili do trudnej grupy z Chorwacją, Francją oraz Rumunią, to mało kto przypuszczał, że rywalizację zakończą z zaledwie jednym zdobytym punktem. „Sons of Albion” szanse na awans pogrzebali w pierwszych dwóch spotkaniach. W meczach przeciwko Francji oraz Rumunii podopieczni Aidy’ego Boothroyda decydujące o porażkach bramki tracili w końcowych minutach, najczęściej prezentując przy tym beznadziejną postawę w defensywie. Nie inaczej było w ostatnim grupowym meczu. Reprezentanci Chorwacji, strzelając trzy bramki, sprawili, że angielska defensywa po raz kolejny została ośmieszona.
Nigdzie nie odchodzę – będą musieli mnie zwolnić. Aidy Boothroyd
W linii obrony „Sons of Albion” zawiódł Aaron Wan-Bissaka, który po nieudanym spotkaniu z Francją został odstawiony na boczny tor przez Aidy’ego Boothroyda. Zawodnika Crystal Palace selekcjoner uznał za głównego winowajcę porażki (zapewne z powodu gola samobójczego). Kolejne spotkania pokazały jednak, że Aaron Wan-Bissaka nie był największym problemem angielskiej defensywy. Dziewięć straconych bramek w trzech spotkaniach to wina przede wszystkim braku komunikacji, asekuracji oraz problemów z ustawieniem.










