Czas przemija, problem w tym, że niewiarygodnie szybko. Tak też było z 2010 rokiem, który już dobiega końca. Okres przednoworoczny zazwyczaj obfituje w podsumowania. Warto zatem przyjrzeć się najważniejszym, najciekawszym i najbardziej spektakularnym wydarzeniom w angielskim futbolu w mijających 12 miesiącach.
Styczeń
W zeszłym roku mroźna zima również nawiedziła Wyspy, co poskutkowało przesunięciem kilku meczów. Tradycyjnie zawodnicy i trenerzy zabrali głos w przerwie zimowej, choć z jakim skutkiem… wiadomo. W styczniu mówiło się przede wszystkim o zmianie na stanowisku trenerskim w Manchesterze City. Pod koniec grudnia, po wygranym meczu z Sunderlandem, zwolniony został Mark Hughes, a zastąpił go Roberto Mancini. O tym, że Walijczyk nie zagrzeje miejsca na Eastlands, mówiło się już dużo wcześniej, zwłaszcza po haniebnej porażce z Tottenhamem na White Hart Lane. Inna wersja przedstawia się natomiast tak, iż „Sparky” po prostu nie był człowiekiem szejków z ZEA, a do zmiany doszłoby prędzej czy później. Kolejna to głód sukcesów włodarzy i pochopna decyzja. W związku z tym rodziło się pytanie: ile wytrzyma na stanowisku Mancini? Jak na razie wytrzymał ponad rok. Tymczasem w meczu Reading – Liverpool rozgrywanym w ramach Carling Cup asystę zaliczył Rasiak. W rewanżowym spotkaniu na Anfield jego drużyna uzyskała korzystny wynik i wyeliminowała „The Reds”. To zresztą nie była jedyna niespodzianka, w trzeciej rundzie FA Cup odpadł Manchester United wyeliminowany przez Leeds.

Okienko transferowe trwało w najlepsze, ale zmiany następowały również na stanowiskach trenerskich. Do Boltonu przeniósł się Owen Coyle, który dziś osiąga tam świetne wyniki, a wtedy zostawiał dobrze spisujące się pod jego wodzą Burnley. Odejście szkoleniowca odbiło się na „The Clarets”, które z czasem spadło z ligi. Na rynku transferowym dość cichy był Manchester City. Mancini dokonał swoich pierwszych transferów i sprowadził Patricka Vieirę oraz młodego Adama Johnsona. Klub opuścił za to Robinho, który raczej nie krył się z opinią, iż pobyt na Wyspach nie wyszedł mu na dobre. Pod względem piłkarskim, oczywiście. Odwiecznego rywala „The Citizens”, czyli United, wzmocnił Chris Smalling. Deal ciekawy, zwłaszcza jeżeli przyjrzeć się bliżej historii młodego Anglika. W końcu na tamten moment tylko dwa lata wcześniej grał on w lidze amatorskiej, a na szerokie wody wypłynął pod wodzą Hodgsona w Fulham.
Styczeń mijał też pod znakiem niejasności w ekipie Portsmouth. Kłopoty finansowe związały ręce włodarzom klubu, którzy musieli sobie w dodatku radzić z zaległymi pensjami. Pozostając w temacie „The Pompeys” i kontrowersji, o oszustwa podatkowe oskarżony został Harry Redknapp, do których miało dojść właśnie za czasów jego pracy na południu Anglii. Poniekąd angielską piłkę dotknęła też tragedia w Angoli. Napad na autokar reprezentacji Togo odbił się na dyspozycji Emmanuela Adebayora. Podczas Pucharu Narodów Afryki kontuzji doznał też Michael Essien, przez co nie wystąpił on w pierwszym mundialu na Czarnym Lądzie.
















