W 23. kolejce Premier League odbędą się aż cztery derbowe spotkania. Najciekawszymi meczami będę pojedynki pomiędzy West Hamem i Arsenalem a także derby Liverpoolu, które w niedzielę odbędą się na Anfield. Oprócz lokalnych starć na przystawkę, kibicom na koniec kolejki zostanie zaserwowane danie główne – Tottenham kontra Manchester United.

W pierwszej turze 23. kolejki Premier League wybiegną m.in. gracze Chelsea. Podopieczni Carlo Ancelottiego podejmą na Stamford Bridge Blackburn Rovers. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 16:00. Wszyscy sympatycy angielskiej piłki zdają sobie sprawę z tego, że aktualni mistrzowie Anglii nie wyszli jeszcze z kryzysu, jaki rozpoczął się na początku października. W ostatnich jedenastu ligowych potyczkach „The Blues” zaledwie dwa razy zdobyli komplet punków. Jak na zespół, który broni mistrzostwa, jest to definitywnie za mało. Chelsea w sobotę będzie posiadała atut własnego boiska, lecz warto przypomnieć, że i ono ostatnimi czasy nie jest już twierdzą nie do zdobycia. Blackburn to drużyna, która na wyjazdach radzi sobie słabo (siedem porażek, jeden remis i trzy zwycięstwa). Biorąc jednak pod uwagę to, że w ostatniej kolejce „Rovers” pokonali na Anfield Liverpool, Lampard, Terry i spółka mogą spodziewać się nie lada trudnego zadania w sobotę.
W innym sobotnim meczu, który rozpocznie się o tej samej porze, Manchester City zmierzy się z Wolverhamptonem. Faworyta można wskazać w ciemno. Drużyna Manciniego, pomimo istniejących wewnętrznych konfliktów, jest w tym sezonie jedną z najmocniejszych ekip. Manchester City w ostatnich czterech meczach zanotował aż trzy zwycięstwa i jeden remis (z Arsenalem na wyjeździe). Wydaje się, że obijające się o strefę spadkową Wolves na City of Manchester Stadium nie mają czego szukać. Kolejne spotkanie, które rozpocznie się o 16:00 w sobotę, zostanie rozegrane pomiędzy Stoke City a Boltonem. O tej samej godzinie na boisko wybiegną również gracze beniaminków – WBA i Blackpool, natomiast na DW Stadium Wigan podejmie Fulham.

O 18:30 swój mecz rozegra Arsenal Londyn. „Kanonierzy” w sobotę pojadą na Boleyn Ground, by tam zmierzyć się z ekipą Avrama Granta. Ostatnie tygodnie West Hamu dały kibicom promyk nadziei na to, że drużyna powoli powstaje z kolan. „Młoty” od połowy grudnia aż do ostatniej kolejki (cztery mecze) nie poniosły ani jednej porażki i zgarnęły w nich aż osiem punktów. Niestety, rozczarowanie i to gorzkie musieli kibice West Hamu przeżyć 5 stycznia na St James Park. Ich ulubieńcy zebrali od gospodarzy srogie baty (0:5) i skończył się ich sen o definitywnym pożegnaniu strefy spadkowej. Całkiem inaczej sprawy mają się w północnym Londynie. Arsenal zajmuje obecnie trzecią lokatę w tabeli i ma jeszcze do rozegrania jeden zaległy mecz. Ostatnie poczynania podopiecznych Arsene Wengera wydają się satysfakcjonujące, jednak „Kanonierom” co jakiś czas zdarzają się wpadki. Ta ostatnia miała miejsce w Pucharze Ligi, w którym londyński zespół musiał uznać wyższość Ipswich Town, występującego na co dzień w The Championship. Oczekiwania popularnych „dzieciaków Wengera” są w tym sezonie bardzo wysokie. Czy Arsenal jest gotowy walczyć o najwyższe cele? Dowiemy się już w sobotę.












