Nietypowo jak na Premiership, w niedzielę rozegrano aż sześć spotkań. Po przerwie na europejskie puchary rozgrywki w Anglii znowu zachwycają!
Sensację ponownie sprawiła największa niespodzianka sezonu, ekipa „Tygrysów” z Hull. Ich ofiarami padły „Koguty”, które prezentują się w sezonie 2008/09 żenująco. Z dna powoli odbija się Newcastle, a Bolton niespodziewanie wywozi trzy punkty z Londynu. Mecz z West Hamemu mógłby zakończyć się zupełnie innym wynikiem, gdyby Robert Green nie zapomniał, dla kogo gra. Spokojnie rekord śrubuje Chelsea, która pozostaje na fotelu lidera. Liverpool nadal dotrzymuje jej kroku, choć na City of Manchester Stadium przegrywał już dwiema bramkami. Ile w takiej sytuacji wart jest geniusz Fernando Torresa?
Manchester City – Liverpool FC 2:3
„Szejkowie” z Manchesteru, jak nazywana jest teraz drużyna City, szybko objęli dwubramkowe prowadzenie nad Liverpoolem. Wynik otworzył Stephan Ireland, a perfekcyjnym strzałem z rzutu wolnego kolejnego gola dołożył Javier Garrido. Goście znad rzeki Mersey obudzili się dopiero w drugiej połowie, w czym pomogła czerwona kartka dla gracza gospodarzy, Pablo Zabalety. Bohaterem meczu został Fernando Torres, który świetne wykorzystując swój instynkt strzelecki doprowadził do wyrównania. Hiszpan mógł i powinien skompletować hat-tricka, ale przestrzelił w dogodnej sytuacji, chwilę po zdobyciu drugiego gola. Zwycięski gol padł w 92. minucie, kiedy Dirk Kuyt potężnym strzałem z bliskiej odległości rozwiał marzenia gospodarzy. Roztrwoniwszy prowadzenie 2:0, piłkarze „Citizens” opuszczali murawę słysząc gwizdy. Pełną radość Rafaelowi Benítezowi odbiera uraz Martina Škrtela. Słowaka zniesiono z boiska na noszach, potrzebny był tlen, aby nie stracił przytomności.
Chelsea FC – Aston Villa 2:0
Chelsea kontynuuje passę ligowych meczów bez porażki na Stamford Bridge. Zwycięstwo nad Aston Villą było meczem numer 86. Podopieczni Luiza Felipe Scolariego od początku byli stroną bardziej zdeterminowaną, wygraną zapewniając sobie już w pierwszych 45 minutach. Po wymianie podań wzdłuż linii pola karnego do piłki doszedł Joe Cole. Mocnym strzałem w krótki róg nie dał szans Bradowi Friedelowi. Po kanonadzie na bramkę „the Villans” na 2:0 podwyższył Nicolas Anelka. Goście ani przez chwilę nie zagrozili Chelsea powracającej na fotel lidera. W drugiej połowie z powodu kontuzji z boiska musiał zejść strzelec pierwszej bramki. Uraz eliminuje Joe Cole’a z eliminacyjnych potyczek przeciwko Kazachstanowi oraz Białorusi.
Tottenham Hotspur – Hull AFC 0:1
Rok 1912. Tegoroczny start rozgrywek Tottenhamu jest najgorszy od 96 (!) lat. Hull wygrało tydzień temu na Emirates, a mecz na White Hart Lane tylko pokazał, że to nie był przypadek. Zwycięstwo zapewnił, podobnie jak w ostatniej kolejce, strzałem z rzutu wolnego, . Brazylijczyk ma dar do przepięknych uderzeń, tym razem 30-metrowe uderzenie z rzutu wolnego było ! Tottenham do końca meczu próbował uratować wynik, ale szczęście znowu nie było po jego stronie. – – powiedział po meczu , asystent . – .










