Po eliminacyjnym meczu reprezentacji Anglii z Bułgarią sympatycy synów Albionu pozostają w wyśmienitym humorze. Po nieudanym mundialu wreszcie zobaczyli drużynę, w której wszystko wygląda jak należy. Podopieczni Fabio Capello zaprezentowali się nienagannie, a przed nimi wyjazdowe starcie ze Szwajcarią.
Gdyby tylko Anglia zagrała tak na mundialu…, to już tylko czcze spekulacje. Synowie Albionu walczą teraz o prawo udziału w kolejnej wielkiej imprezie, która za dwa lata będzie miała miejsce na boiskach Polski i Ukrainy. Jednak jak tu się podnieść po takim blamażu, kiedy na reprezentację zewsząd spadła krytyka mediów i wszystko, może się wydawać, wychodziło im na przekór. Sympatycy Anglii byli srodze zawiedzeni, nikomu nie było do śmiechu. Warto tu wspomnieć chociażby o mundialowym przypadku, kiedy to fan owej reprezentacji przypadkiem wkroczył do szatni i wprost wypalił Beckhamowi, co czują kibice, którzy pokonali szmat drogi i wydali wiele pieniędzy, by obejrzeć tak słabą grę.

Zawiódł szczególnie Rooney, który po dobrym zeszłym sezonie, lecz fiasku w RPA, ma coś do udowodnienia. W ostatnim meczu ligowym z West Hamem strzelił bramkę, co prawda z rzutu karnego, ale był już dużo bardziej widoczny na boisku. Pozytywów w jego postawie znacznie więcej można było dojrzeć podczas meczu z Bułgarią. Napastnik był kreatorem wszystkich czterech akcji, po których padły bramki. Robił to z gracją, w stylu, niebanalnie (vide otwierające podanie z trzeciej minuty). Tym razem nie był widoczny z przodu jako typowy egzekutor. Grał raczej za Jermainem Defoe, czaił się, by w odpowiednim momencie zadać cios. Sprawdził się jednak w zupełnie innej roli, w której mógł zaskarbić sobie wdzięczność publiczności. Otwarta pozostaje tylko sprawa jego dyspozycji na mecz ze Szwajcarią…
Wszystko to dlatego, że kilka dni temu na Wyspach rozpętał się kolejny skandal obyczajowy, a w roli głównej występuje właśnie grający z „10” na plecach napastnik. Jego ekscesy są całkowicie niezwiązane z futbolem, i pytanie, jak to odbije się na psychice zawodnika, na jego dyspozycji, gdyż do meczu ze Szwajcarami nie pozostało wiele czasu. Niestety, tak już w Anglii jest, że mieszkańcy tego kraju bulwarówek mają pod dostatkiem, a jest to pożywka dla mas. Sprawa zatem nie schodzi z ust Brytyjczyków, a zresztą nawet ust całego piłkarskiego świata, gdyż padło na jednego z najbardziej utalentowanych kopaczy na Wyspach. A cała ta nagonka nie sprzyja atmosferze w drużynie, zwłaszcza że jeszcze niedawno trwało całe zamieszanie z Johnem Terrym, które poskutkowało odebraniem mu opaski kapitańskiej oraz rezygnacją z reprezentowania kraju przez Wayne’a Bridge’a. Tak czy siak, Rooney z kadry wydalony nie został i poleciał razem z nią na przygotowania do Szwajcarii.










