W poprzednim sezonie zaskoczyło swoją postawą wielu obserwatorów Premier League. W bieżącym pozbawiło szans jednego z potentatów na przerwanie serii kilku lat bez trofeów. Wiadomo już o kogo chodzi – zdobywców Pucharu Ligi, Birmingham. Alex McLeish, menadżer zespołu, nie popada jednak w skrajny entuzjazm: – Koncentrujemy się na lidze – wyznał.
Jeżeli chodzi o sam niedzielny finał Carling Cup, to w zasadzie niczego w nim nie zabrakło. Było nawiązanie walki przez obie drużyny, gra do samego końca, zwroty akcji, niespodzianki. Chociaż puchar powędrował do Birmingham po błędzie defensywy „The Gunners”, nie należy uważać, iż podopieczni McLeisha na niego nie zasłużyli. Zagrali dobrze – dużo zawdzięczają swojemu bramkarzowi, Benowi Fosterowi – i potrafili w decydującym momencie wykorzystać błąd rywala. Taki futbol, Arsenal ma czego żałować, bo o mistrzostwo lub triumf w Lidze Mistrzów będzie mu trudno. A lata bezradności w zdobywaniu trofeów wciąż trwają…

Skrajnie inne cele niż zawodnicy Wengera mają piłkarze Birmingham. Nie bez powodu mówi się, że drugi sezon w ekstraklasie jest najgorszy. Gdy rok temu przestawiało się ich jako beniaminka – zadziwiali i zatrzymywali najsilniejszych. W bieżącym sezonie nie jest już tak rewelacyjnie, gra toczy się przede wszystkim o utrzymanie. Nie jest jednak źle, zresztą potwierdza to niedzielny mecz. Poza tym, ich rywale zza miedzy, piłkarze Aston Villi, też nie zachwycają.
Ze wszystkich drużyn Premier League najmniej rozegranych meczów ma Chelsea i właśnie Birmingham. Ci drudzy zgromadzili na razie 30 punktów, połowę dorobku lidera. Zakładając, że zaległości zostaną nadrobione kompletem zwycięstw, mogą oni znacznie awansować, na dość bezpieczną pozycję. A jakiś czas temu tak kolorowo jeszcze nie było, spekulowano również, czy aby nie za wcześnie przedłużono kontrakt z McLeishem. Czcze gadaniny, Szkot jak dotąd wykonał świetną pracę.
Słusznie jednak, iż nie popada on w zbytnią pewność siebie. Do końca sezonu jeszcze dziesięć kolejek, w których wszystko może się zdarzyć. Ile osób ostatnio przekreśliło szansę Wolverhampton na utrzymanie? Szczerze mówiąc również i ja długo, długo sądziłem, iż zawodnicy McCarthy’ego pożegnają się z ligą. Tymczasem wyszli oni ze strefy spadkowej, pokonali wysoko (4:0) Blackpool. Po tym, jak jeszcze wcześniej ograli chociażby United i Chelsea, nie sposób już obstawiać jakiegokolwiek scenariusza dla „Wolves”.
Birmingham, mimo całkiem wysokiej pozycji, musi się zatem dzielnie trzymać. Jeżeli dotrwa w swojej postawie do końca sezonu, być może spełnią się słowa Kevina Phillipsa, napastnika klubu:











