Podczas środowego meczu Ligi Mistrzów francuski napastnik strzelił dla Chelsea Londyn dwa gole. Po jednym z nich zrobił sobie żart z francuskiej federacji piłkarskiej sposobem okazywania radości.
Inauguracja sezonu w LM dla Nicolasa Anelki była bardzo udana. W spotkaniu przeciwko Zilinie strzelił dwie bramki. Jednak co ciekawe, przy okazywaniu radości wykonał znany gest kajdanek, udając, że ma skrępowane ręce. Nie był to jego pierwszy raz, kiedy zachował się w podobny sposób, lecz tym razem miało to szczególne znaczenie. Odniósł się do tego sam zawodnik. – Było to coś dla francuskiej federacji; związane jest to z tym, co wydarzyło się podczas mistrzostw świata – powiedział napastnik Chelsea. – To był mały żart, ale sądzę, że pozostali francuscy zawodnicy będą wiedzieli o co chodzi – dodał.

W czasie czerwcowego mundialu reprezentacja „Trójkolorowych” nie spisała się najlepiej. Skończyła swoją przygodę w RPA już w fazie grupowej, zdobywając tylko jeden punkt i jedną bramkę. Jednak fatalny wynik sportowy przyćmiła afera wewnątrz reprezentacji. W przerwie meczu z Meksykiem Nicolas Anelka ostro wyraził swoją dezaprobatę wobec trenera Raymond Domenecha. – Mój największy żal dotyczy tego, że nie mogłem pokazać się na swojej ulubionej pozycji. Jeśli trener chciał kogoś, kto będzie stał ciągle w polu karnym, to nie powinien był mnie brać – narzekał Francuz. Napastnik Chelsea został wyrzucony z kadry, pozostali gracze zaś zastrajkowali, domagając się przywrócenia Anelki.
Trudno jednak jednoznacznie wyjaśnić, co gest Francuza miał znaczyć. Możliwe, że odnosił się do swoich odczuć z mundialu. Z drugiej strony, mógł wyrazić chęć aresztowania wszystkich członków federacji. Nicolas Anelka po czerwcowych wydarzeniach został ukarany banicją na 18 meczów w reprezentacji, co jest równoznaczne z zakończeniem kariery. – To, co zdarzyło się w RPA, jest już dla mnie przeszłością. Teraz jestem na 100 procent skupiony na grze w Chelsea – zakończył Francuz.











