Po meczu Korony Kielce z warszawską Polonią Jose Maria Bakero jest już byłym trenerem stołecznego zespołu. Ogromną cegiełkę do takiego stanu rzeczy przyłożył Andrzej Niedzielan, który w tym sezonie przeżywa nie pierwszą, a nawet już nie drugą młodość. Postanowiliśmy zapytać snajpera Korony o wrażenia z tego spotkania.
Dwie bramki strzelone Polonii Warszawa i trenera Bakero już nie ma, można powiedzieć, że pomachał Pan hiszpańskiemu trenerowi białą chusteczką…
Myślę, że to nie ja, tylko pan prezes Wojciechowski, a to był gwóźdź do trumny. Tak czy inaczej, czy byśmy zremisowali, czy byłby następny mecz, w którym Polonia by zremisowała, to myślę, że Bakero nie byłoby już na stanowisku trenera, bo to chyba było już takie wyczekiwanie na to, żeby go zwolnić.
Na początku nic nie wskazywało na to, że ten mecz ułoży się po Waszej myśli, co zdecydowało o końcowym triumfie?

Nasza determinacja i gra do końca. Nie załamaliśmy się po bardzo głupio straconej bramce. Ten gol nas bardzo zmobilizował, można nawet powiedzieć, że nas obudził. Do pierwszej bramki w zasadzie nic się nie działo, a po stracie gola zaczęliśmy grać w piłkę i wiedzieliśmy, że musimy gonić wynik. Okazało się też, że Polonia nie jest taka straszna, jak ją malują. Nie była też w najwyższej formie, więc nadarzyła się okazja, żeby wyszarpać jej punkty.
Mógł Pan grać w Polonii, lecz wybrał Koronę, teraz Pan zapewne nie żałuje tej decyzji…
Tak, zdecydowałem się najpierw Ruch Chorzów rok temu, a teraz faktycznie wybrałem Koronę. Nie żałuję, bo jest mi dobrze w Koronie, gramy, zdobywamy punkty. Polonia ma swoich zawodników, swoje problemy, a ja jestem w Kielcach i z tego się cieszę.
I jest się z czego cieszyć, zwłaszcza jeśli się spojrzy na Pana dorobek bramkowy, ale kto wie, może w Polonii byłoby jeszcze lepiej niż teraz…
Tego już nie sprawdzimy, podjąłem decyzję, by grać w Koronie, a czy Polonia ze mną w składzie byłaby lepsza? Tego się nie dowiemy.
To już Pana szósty gol, jest Pan liderem klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników, wierzy Pan w ostateczny triumf wśród strzelców Ekstraklasy?
Byłoby fajnie, choć nigdy nie mówiłem o tym otwarcie i dalej nie mówię. Nigdy nie składam deklaracji, że strzelę piętnaście czy dwadzieścia bramek w sezonie, nigdy tak nie mówiłem i nie robiłem. Skoro tak idzie, to niech idzie tak dalej, nie mam nic przeciwko temu, żeby na tym miejscu zostać do końca sezonu.
W lidze polskiej strzelają doświadczeni napastnicy, oprócz Pana drugą młodość przeżywa Marcin Żewłakow, a Tomasz Frankowski chyba nawet trzecią, czy to może świadczyć o obniżeniu poziomu młodzieży Ekstraklasy?











