Waldemar Fornalik ostatnio sprawia wrażenie człowieka zagubionego w zawiłościach polskiego futbolu oraz gmatwaninie i natłoku wydarzeń związanych z reprezentacją Polski. Dlatego na pewno nie zaszkodzi nikomu mała ściąga dla sztabu szkoleniowego, którą przygotowaliśmy specjalnie na mecz z Czarnogórą. Oto analiza gry Czarnogórców oparta głównie na pierwszym meczu z Polakami w Podgoricy.
Na początku chciałbym podać dla ogólnej orientacji zestawienia ekipy trenera Brnovicia z meczów z Polską przed rokiem u siebie (2:2) i niedawnego spotkania z Ukrainą na wyjeździe (przegrana 0:4)
Czarnogóra – Polska:
Bozović – Pavicević, Savić, Basa, Jovanović – Volkov, Zverotić, Drincić, Vukcević – Jovetić, Vucinić
Ukraina – Czarnogóra:
Bozović – Pavicević, Kecojević, Basa, Bozović – Volkov, Zverotić, Kasalica, Peković – Jovetić, Vucinić

Przejdźmy teraz do właściwej analizy zremisowanego przed rokiem 2:2 spotkania z Polską. Pierwszą i podstawową zasadą w myśli taktycznej Branko Brnovicia jest gra przez skrzydła. Każdy niemal atak pozycyjny Czarnogórców był rozprowadzany do boku, gdzie operowali szybcy, dobrzy dryblerzy, czyli Vukcević i Volkov. Czarnogórcy grają oczywiście dwoma napastnikami (Vucinić, Jovetić), taka formacja umożliwiła dość prosty, ale zabójczo skuteczny zabieg taktyczny. Jeden z tych mobilnych napastników zawsze zbiegał pomóc skrzydłowemu, który z reguły był jeszcze wspomagany przez bocznego obrońcę. W tym momencie poza drugim z napastników w polu karnym Polaków pojawiał się drugi skrzydłowy i jeden ze środkowych pomocników, co tworzyło przed polską bramką ogromne zagrożenie przy celnych wrzutkach.
Mocną stroną naszych piątkowych rywali jest gra powietrzna. Drużyna trenera Brnovicia dysponuje stosunkowo wysokimi zawodnikami, którzy potrafią dobrze znaleźć się przy celnych wrzutkach, a tych w ich meczach nie brakuje. Przy wszystkich tych zaletach Czarnogórców, które wymieniłem, nie wspomniałem jeszcze o ich futbolowej inteligencji. Przypomnijmy sobie pierwszą straconą w Podgoricy bramkę. Akcja jak zawsze została rozegrana do skrzydła, jednak gdy Volkov zobaczył, że w polu karnym jest sam Vucinić, zgrał piłkę po ziemi w stronę centrum boiska, czego się Polacy w ogóle nie spodziewali. Futbolówka po dwóch szybkich podaniach wszerz boiska trafiła na szesnasty metr do Drincicia, który miał mnóstwo miejsca na oddanie celnego strzału.
Warto też zauważyć, że przy rozgrywaniu akcji ważną rolę odgrywał środkowy obrońca (teraz LOSC Lille) – Marko Basa. Bardzo często rozrywał drugą linię reprezentacji Polski celnymi penetrującymi podaniami do jednego z napastników, który piłkę zgrywał błyskawicznie na skrzydło.











