„Zdolny, lecz leniwy” – taką łatkę można przypiąć Veli, a ten nawet by nie zaprzeczył. Meksykański napastnik głównie przez niechęć do wytężonej pracy, nie wykorzystał swojego potencjału, grając w Europie. Po przenosinach zawodnika do ligi MLS sprawy wyglądają jednak inaczej. Wyzwanie trenera Bradley’a, który powiedział Carlosowi, by ten nie patrzył na swoje indywidualne występy, lecz był dla zespołu kimś jak Messi, trafiły do serca Meksykanina.
Sześć zdobytych goli i trzy asysty w pięciu meczach w marcu najlepiej świadczą o tym, że Vela chce w tym sezonie osiągnąć swoje cele. Jako pierwszy postawił sobie zdobycie mistrzostwa, a jako drugi, zostanie MVP całych rozgrywek. Za nami kolejny miesiąc rozgrywek, a reprezentant „El-Tri” dorzucił w nim pięć trafień, w takiej samej liczbie spotkań i zanotował dwie asysty. To już drugi sezon, w którym Vela oczarowuje kibiców w Stanach Zjednoczonych. Nic więc dziwnego, że na początku tego roku zainteresowanie kapitanem Los Angeles FC wykazywała FC Barcelona.
Na podbój Europy
Urodzony w Cancun zawodnik swoją przygodę z futbolem zaczął w rodzimym klubie, Chivas Guadaljara. Wraz z jednym ze swoich braci reprezentował barwy tego klubu w latach 2002-2005. Do wielkiej piłki Carlos wkroczył dzięki świetnym występom na mistrzostwach świata poniżej lat 17, które odbyły się czternaście lat temu w Peru. Lewonożny napastnik, choć był o rok młodszy od swoich kolegów, poprowadził ich do tryumfu. W finale młodzieżowego Mundialu Meksykanie pokonali Brazylię aż 3:0, a Vela zdobył gola. Łącznie w całym turnieju młodzieniec zaliczył pięć trafień, co pozwoliło mu zdobyć „Złotego Buta”.
Po udanej imprezie nastoletniego piłkarza pozyskał Arsenal Londyn. Mający wtedy 17 lat Vela, musiał czekać na pozwolenie o pracę na Wyspach, wobec czego został wypożyczony. Drużyną, do której najpierw trafił, była Celta Vigo. Później był kolejne wypożyczenia, również w klubach z Półwyspu Iberyjskiego; Salamance i Osasunie. W długo oczekiwanym debiucie w barwach „Kanonierów” Carlos zdobył hat-tricka przeciwko Sheffield United. Później niestety tak kolorowo, już nie było. W 62 występach Meksykanin zdobył 11 bramek, a jego kariera gwałtownie wyhamowała. Sam zawodnik nie ukrywał, że nie potrafił się zaadaptować zarówno w Premier League, jak i w codziennym życiu w Londynie.
Przygoda reprezentanta „El-Tri” na Wyspach zakończyła się definitywnie w sierpniu 2012 roku. Vela po uprzednim wypożyczeniu, został wykupiony przez Real Sociedad. Ciepłe, hiszpańskie powietrze sprawiło, iż snajper wyraźnie odżył. Wraz z Griezmannem stanowił o sile zespołu i przyczynił się do zakwalifikowania „Txuri-urdin” do Ligi Mistrzów.
Jak w domu
Wraz z początkiem 2018 roku Carlos po sześciu sezonach spędzonych w Sociedad przeniósł się do Stanów Zjednoczonych. Napastnik dołączył do Los Angeles FC. Jak przyznał Meksykanin, w nowym miejscu odpowiada mu dosłownie wszystko. Cieszy go fakt, że ma bliżej do domu, co pozwala mu na częste odwiedziny rodziny i przyjaciół. Co więcej, poza stylem życia podoba mu się również liga, która jak sam mówi, jest lepsza niż się wielu osobom wydaje.












