W spotkaniu otwierającym 16. kolejkę niemieckiej Bundesligi Hertha Berlin po bardzo dobrym meczu zremisowała 2:2 z dotychczasowym liderem, Bayerem Leverkusen. Obie bramki dla berlińczyków strzelił Kolubmijczyk Adriano Ramos, stając się tym samym bohaterem kibiców. Warto również odnotować, że od pierwszych minut w barwach „Starej Damy” zagrał Łukasz Piszczek, a na boisku w 87. minucie w ekipie „Aptekarzy” pojawił się Tomasz Zdebel. Artur Wichniarek całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych.
Konfrontacja na Stadionie Olimpijskim miała wreszcie przełamać fatalną serię spotkań i wołającą o pomstę do nieba dyspozycję berlińskiej Herthy. Zadanie wszakże łatwe nie było, bowiem po przeciwnej stronie barykady stanął lider tabeli, Bayer Leverkusen. Podopieczni Friedhelma Funkela nie mogą jednak liczyć na słabych rywali, muszą zacząć gromadzić punkty z każdym kogo napotkają na swojej drodze. Dobrą wiadomością od strony polskiej było to, że w drużynie gospodarzy od pierwszych minut oglądać mogliśmy Łukasza Piszczka, rozgrywającego 50. spotkanie w Bundeslidze.
Mecz „z wysokiego C” rozpoczęli gospodarze. Najwidoczniej piłkarze „Starej Damy” wzięli sobie do serca sytuację, jaka w tej chwili panuje w ich obozie, i zaciekle atakowali. Już w ósmej minucie efektem ofensywnych prób był gol. Niespodziewanie do siatki rywala trafił Adrian Ramos, który otrzymał świetne prostopadłe podanie od Brazylijczyka Cicero. Kolumbijczyk w sytuacji sam na sam z Rene Adlerem nie pomylił się i wpisał się na listę strzelców. W Berlinie zatem niespodzianka, a lider z Leverkusen musiał znaleźć receptę, by szybko w tym spotkaniu wyrównać. Początkowe fragmenty rywalizacji pokazały, że gospodarze podeszli niezwykle zdeterminowani i rządni zwycięstwa. Widać w nich wreszcie było chęć odwrócenia swojej sytuacji w Bundeslidze.
Inaugurujące pół godziny minęło pod znakiem wyrównanej gry, ale to Hertha miała na swoim koncie to, co w futbolu liczy się najbardziej, a więc bramkę. Bayer wyraźnie został pozbawiony tempa i polotu w grze, który prezentował w poprzednich konfrontacjach, a defensorzy z Berlina baczną uwagę przykuwali do gwiazdy „Aptekarzy”, Stefana Kiesslinga. Młody Niemiec nie był w stanie długo utrzymać się przy piłce, gdyż działał jak lep na muchy – nie zdążył się odwrócić, a wokół niego było już dwóch, trzech rywali. Do końca premierowej odsłony zmiany wyniku nie oglądaliśmy. Hertha pierwsze trzy kwadranse była bardzo dobrze zorganizowana taktycznie i spełniała wszystkie założenia nakreślone przez trenera. Bayer natomiast wiedział, że aby odwrócić losy rywalizacji, musiał przede wszystkim zamienić styl gry.
Z mocnym postanowieniem poprawy do gry po przerwie przystąpili „Aptekarze”. Od początku drugiej odsłony to oni starali się zdobyć gola, by w konsekwencji walczyć o pełną pulę. Już w 48. minucie świetnym strzałem z woleja popisał się Stefan Kiessling. Piłka wydawało się, że zmierza ku siatce bramki, lecz niebywałym refleksem popisał się Jaroslav Drobny i w Berlinie nadal to Hertha prowadziła. W 52. minucie konsternacja na stadionie w stolicy Niemiec. Między słupki bramki gości trafiła bowiem Hertha, lecz arbiter liniowy zasygnalizował spalonego i euforię trzeba było odłożyć.








